Rewolucja francuska

Z Metapedia

Rewolucja francuska - to epoka historyczna, najpierw we Francji, a potem w Europie, która zaczęła się w 1789 roku, a w wyniku której ukształtował się świat polityczny, społeczny i ideowy w którym dzisiaj żyjemy.

Pośród historyków panuje jedynie zgodność co do podstawowych faktów historycznych, dat i miejsc dotyczących z kulturę. rewolucji francuskiej, rozbieżności pojawiają się w kwestii roku, gdy rewolucja się kończy, jej przyczyn i jej istoty. to nie tylko zmiana idei rządzących Francją i Europą i likwidacja społeczeństwa stanowego, lecz także przewrót wła

Spis treści

Kwestia cezur czasowych

Istnieją cztery interpretacje daty kończącej rewolucję francuską: historycy piszący o niej kończą swoją narrację na zamachu termidoriańskim (1794), objęciu władzy przez Napoleona Bonaparte (1799) lub upadku Napoleona (1815). Istnieje także pogląd, że rewolucjata trwa do dziś, gdyż świat w którym żyjemy jest ta została stworzona jeszcze przez pierwszych kontrrewolucjonistów, którzy doskonale znali myśl oświecenia i siłę spierre]] nakazał wyprowadzić podejrzewanych o opozycyjność posłów, to nie kierował tego wezwania do żadnej straży marszałkowskiej (która nie istniała), lecz do „publiczności”, która wyprowadzała opozycjonistów i prowadziła ich wprost do więzienia lub mordowała za bramą wejściową do gmachu parlamentu. Rzeczywistą władzę posiadał więc nie ten, kto wygrał wybory, lecz ten, kto obsadził salę obrad swoją „publicznością”. Przewaga ŕ jej oddziaływania na ludzi epoki, gdyż przed rewolucją, lub nawet na jej początku, sami jej hołdowali (J. de Maistre, L. de Bonald, E. Burke). Nie dostrzegając we Francji przyczyn społecznych dla których należało dokonać rewolucji, zamordować króla i setki tysięcy ludzi, setki tysięcy innych zmusić do emigracji, z dzikim okrucprzez nią ukształtowany. Interpretacja pierwsza opiera się na przekonaniu, że rewolucja jest synonimem chaosu, więc jego zakończenie oznacza jej koniec i początek stabilizacji (antonim słowa „rewolucja”); druga stabilizację łączy z odrodzeniem rządów typu monarchicznego; trzecia data wynika z upadku Napoleona, będącego dziedzicem rewolucji, i początkiem tzw. restauracji, czego symbolem jest powrót do władzy Burbonów; czwarta zaś opiera się na przekonaniu, że skoro zachowana została ideowo-polityczna ciągłość między latami 1789 a 2004, to w ogóle nie można mówić o jej zakończeniu. Z punktu widzenia logiki historycznej wyznaczania granic chronologicznych epok wydaje się słuszna cezura 1789-1815 (upadek Napoleona), z punktu widzenia historii idei – interpretacja ostatnia, gdyż żyjemy po dziś dzień w świecie ukształtowanym na myśli oświecenia francuskiego, które rewolucja wprowadziła w życie.

Problem przyczyn rewolucji francuskiej

Spór o przyczyny rewolucji ma znaczenie fundamentalne. Jeśli bowiem rewolucja ta była wynikiem naturalnych przemian społecznych – za którymi nie nadążały postfeudalne struktury państwowe i stanowe – to znaczy, że była nieuchronna, a więc można krytykować jej konkretne aspekty czy wydarzenia jako zbrodnicze (np. rządy M. Robespierre’a), ale nie można zanegować jej przesłania ustrojowo-światopoglądowego, gdyż w takiej lub innej formie dzieło rewolucji musiało się dokonać. Jeśli jednak u jej źródeł nie tkwiły obiektywne przyczyny społeczne, to znaczy to, że nie była nieuchronna i stanowiła kaprys poddanych lub była wynikiem przypadku czy spisku. Oznaczałoby to, że wcale nie musiała wybuchnąć, a świat polityczny, społeczny i ideowy, który dziś oglądamy, wcale nie musiał nabrać takiego charakteru jaki widzimy i historia mogłaby się potoczyć w zupełnie innym kierunku. Spór o przyczyny rewolucji francuskiej jest tedy, w istocie, sporem o prawowitość i bezalternatywność świata porewolucyjnego (współczesnego nam), a szczególnie zaś jego ustroju politycznego i panujących w nim ideologii i idei.

Pośród znaczących interpretacji przyczyn rewolucji można wymienić:

Przyczyny społeczne

Interpretacja ta jest rozwijana w historiografii o zabarwieniu liberalnym i marksistowskim. Oparta jest ona na przekonaniu, że świat materialny, środków produkcji, własności jest fundamentem (w marksizmie: „baza”) dla świata idei i instytucji politycznych („nadbudowa”). Przyczyną i istotą rewolucji miałoby być wzbogacenie się mieszczaństwa ze Stanu Trzeciego, które nie posiadało forum parlamentarnego dla wyrażania swoich interesów, a których interesy były w sprzeczności z dążeniami absolutnej monarchii, Kościoła i szlachty. „Nadbudowa” z epoki feudalnej, nie wyrażałaby więc aspiracji i celów „bazy” kapitalistycznej, co spowodowało konflikt w postaci rewolucji, która siłą usunęła anachroniczną „nadbudowę”, tworząc system polityczno-ideologiczny chroniący własność prywatną, ułatwiający obrót tą własnością, czyli wyrażającą interesy i aspiracje kierującej społeczeństwem warstwy posiadaczy wczesnokapitalistycznych. Przy takim podejściu, rewolucja jest prawowita, gdyż musiało dokonać się jej dzieło w tej lub w innej formie, gdyż zmiany świata społecznego wymuszały przemiany polityczne, którym monarchia francuska próbowała się opierać, nie umiejąc dostosować się do wymogów nowoczesnego świata.

Teza ta była rozpowszechniania przez całe dziesięciolecia zarówno w państwach demokratycznych, jak i komunistycznych i w wielu środowiskach obowiązuje po dzień dzisiejszy, można chyba nawet zaryzykować twierdzenie, że w historiografii demoliberalnej ma status obowiązującej. Ma jednak ona trzy poważne luki, które poddają w wątpliwość to tłumaczenie.

Po pierwsze, badania wykazują, że burżuazja francuska sprzed rewolucji wcale nie wykazywała takich rewolucyjnych tendencji, jakie się jej przypisuje. Rewolucyjnie nastawiona była burżuazja, która dorobiła się majątków nie przed, lecz w czasie rewolucji. Możemy to zbadać dzięki temu, że we Francji lat 1814-1830 głosowanie do parlamentu było jawne. Analiza głosowań wykazuje, że ta część burżuazji, która dorobiła się majątków przed 1789 rokiem wyraźnie preferowała ugrupowania konserwatywne, wręcz reakcyjne. Za stronnictwami rewolucyjnymi (liberałowie) głosowała wielka arystokracja i ta część burżuazji, która majątków dorobiła się w czasie rewolucji, kupując za bezcen tzw. dobra narodowe (les biens nationaux) i która obawiała się, że integralna restauracja może zakończyć się próbą dochodzenia roszczeń przez prawowitych właścicieli. Jednak ludzie ci w roku 1789 jeszcze się do burżuazji nie zaliczali (pochodząc z różnych biedniejszych warstw). Mówiąc, więc że to oni dokonali rewolucji należy wskazać na ową grupę, ale nie możemy jej nazwać burżuazją ze Stanu Trzeciego – ludzie ci do klasy określanej mianem „burżuazji” awansują dopiero w czasie i dzięki rewolucji. Warto podkreślić, że rewolucja w znacznym stopniu unicestwiła stare mieszczaństwo i stworzyła na jego miejsce zupełnie nowe, które utożsamiło w czasie i po samej rewolucji tę epokę z rewolucją mieszczańską. Wrażenie to spotęgowali historycy wywodzący się spośród mieszczaństwa wyrosłego na rewolucyjnej grabieży, których przodkowie wzbogacili się na wyprzedaży dóbr narodowych, awansując do roli bogatego mieszczaństwa (J. Michelet, E. Quinet).

Chłop niosący na swych barkach prałata i szlachcica – satyra polityczna

Po drugie, musimy pamiętać, że przyjmując za datę wybuchu rewolucji rok 1789 czynimy to dlatego, że wtedy doszło do użycia przemocy przez paryski lud (zdobycie Bastylii 14 VII 1789). Jednak na czele rewolucji nie stali początkowo ludzie z pospólstwa. Bunt przeciwko władzy zaczął się tak naprawdę w roku 1787, czyli od zgromadzenia notabli, które odmówiło monarchii podwyżki podatków, żądając w zamian radykalnych reform decentralizacyjnych. Na czele rewolucji stanęli członkowie i sympatycy tego zgromadzenia, a więc arystokraci (H. Mirabeau, linia orleańska Burbonów, członkowie postfeudalnych tzw. parlamentów), którzy posłużyli się ludem dla wywołania rewolucji, ale nie umieli potem nad tym ludem zapanować, gdyż w międzyczasie w jego łonie pojawili się bardziej radykalni przywódcy i przejęli władzę nad tłumami, radykalizując rewolucję wbrew woli jej arystokratycznych przywódców. Na samym początku, rewolucja francuska wydaje się niczym innym, niż tylko powtórką z tzw. Frondy (1648-1653), czyli buntem arystokracji przeciwko absolutyzmowi w imię żądań głębokiej decentralizacji kraju. Mamy tu do czynienia z sojuszem arystokracji z plebsem, przy neutralnej postawie zamożnego mieszczaństwa, któremu zależało bardziej na zduszeniu inflacji niż na niepokojach społecznych.

Po trzecie, interpretacja ta opiera się na tezie, że społeczeństwo kapitalistyczne nie może istnieć w zgodzie z instytucją monarchii. Jest to teza mająca źródła pozahistoryczne, gdyż ideologiczne. Wskazuje na to fakt, że rozwijano ją zawsze w krajach o silnych tendencjach antymonarchistycznych (porewolucyjna Francja, Stany Zjednoczone, kraje komunistyczne), a nie jest spopularyzowana np. w Wielkiej Brytanii, gdzie doświadczenie empiryczne przekonuje, że monarchia doskonale może współgrać z kapitalizmem.

Przyczyny budżetowe

Ludwik XVI zwołał zgromadzenie notabli (1787), a potem Stany Generalne (1789) z powodu deficytu budżetowego, poszukując dodatkowych źródeł dla budżetu, aby pokryć narastające długi państwa. Fakt ten jest bezsporny i niepodważalny. Problem dziury budżetowej jest przyczyną zwołania Stanów, co zakończyło się rewolucją. Monarchia burbońska od dawna już borykała się z problemami budżetowymi. Wedle rozpowszechnionych mitów, dziura w budżecie państwa wynikała z wydatków dworu, które miały pochłaniać ¼ dochodów państwa, a gdzie arystokracja francuska ulegała intelektualnej i moralnej degrengoladzie z powodu nadmiaru zabaw i rozrywek (H. Taine). Teza ta słuszna jest jedynie częściowo, gdyż wydatki dworu zostały przeszacowane, a poza tym miały cele nie tylko rozrywkowe, ale i polityczne. Wydatki te stanowiły finansową rekompensatę dla arystokracji za proces centralizacji państwa, który pozbawił ją realnego wpływu na rządzenie krajem i pozwalały uniknąć arystokratycznych buntów i wojen domowych w rodzaju wspomnianej wcześniej Frondy. Mit wydatków dworu jest także fałszywy w tym sensie, iż wydatki te przez dziesięciolecia zajmowały podobną skalę w budżecie państwa, nie powodując deficytu. Deficyt ten powstał w czasie wojny siedmioletniej (1756-1763) i wojny amerykańskiej o niepodległość (1775-1783), czyli w wyniku zaangażowania militarnego i finansowego państwa na arenie międzynarodowej. Nie umiano go następnie zredukować, a w wyniku odsetek, dług rósł bezustannie. Próbowano go nieudolnie łatać za pomocą inflacji (system Law’a), co spowodowało realne niezadowolenie rentierów, a następnie kolejnych pożyczek (J. Necker). Niezadowolenie z sytuacji inflacyjnej było jak najbardziej realne, ale francuscy podatnicy nie mieli najmniejszej ochoty na podwyżkę podatków, co wykazała epoka rewolucji, gdy dziura budżetowa jeszcze się powiększyła z powodu wydatków wojennych. Dopiero Napoleon, wykorzystując swoje despotyczne rządy, zdołał zlikwidować deficyt, podnosząc podatki. Problem inflacji (czyli drożyzny) z pewnością jest jedną z realnych przyczyn niezadowolenia, szczególnie pośród rentierów i ubogich mieszczan i prawdopodobnie był przyczyną łatwości prowokowania zamieszek i buntu w ubogich dzielnicach. Trudno jednak uznać, że sama inflacja mogłaby spowodować wydarzenie takiej skali jak rewolucja francuska i tylko nieliczni historycy podkreślają jej fundamentalne znaczenie (J. Bainville).

Teorie spiskowe

Krytycy i przeciwnicy rewolucji wiele napisali o niej jako o buncie sekty filozofów. Niektórzy z nich (A. Barruel) postrzegali nawet rewolucję jako wynik wielkiego spisku masonów (masoneria), którzy opanowali Francję i Europę, tworząc system władzy konkurencyjny w stosunku do struktur państwa. Teorie te były, co ciekawe, propagowane zgodnie przez masonów i ich wrogów. Ci pierwsi bowiem widzieli w tym powód do swojej chluby, ci drudzy, powód do potępienia rewolucji. Badania historyczne wykazują, że należy w tym przypadku odrzucić interpretacje skrajne. Nie można bagatelizować roli masonerii, ale i nie należy jej przeceniać. Przynależność do lóż była wtenczas we Francji niezwykle modna i trudno przypuszczać, aby tysiące ludzi, które do nich należały, uczestniczyło w wielkim spisku, szczególnie, że przodująca w lożach arystokracja pierwsza poszła pod ostrze gilotyny (jak i Ludwik XVI – także wolnomularz). Wizja wielkiego paneuropejskiego spisku, centralnie koordynowanego i trwającego kilkadziesiąt lat nie wydaje się wiarygodna, szczególnie przy ówczesnych środkach łączności. Należy też pamiętać, że loże różnych rytów nie tylko konkurowały ze sobą, ale głosiły odmienne idee, od ateistycznych (Wielki Wschód) po mistyczne (loże w Lyonie i w Prowansji). Z drugiej strony nie należy też problemu bagatelizować. Loże były znakomitym miejscem do rozwijania kontaktów pomiędzy ludźmi niezadowolonymi z panujących stosunków, do wzajemnego poznania się przyszłych przywódców rewolucji. Istnienie, obok hierarchii władzy, innej hierarchii zależności, idącej w poprzek państwowych struktur kierowania, mogło wywoływać dylematy lojalności i po części może tłumaczyć niezdecydowanie ośrodków kierowniczych i biurokracji w zwalczaniu rewolucyjnych tumultów. Pamiętać jednak należy, że interpretacja ta spopularyzowała się dopiero wraz z demokratyzacją społeczeństw, gdyż przeciwnikom rewolucji łatwiej było rzucić hasło walki z masonerią niż tłumaczyć prostym ludziom zawiłe kulisy walki politycznej. Wtedy to z drukarni wyszły tysiące broszur o masonerii i należy je traktować bardziej jako druki propagandowe niż naukowe. Warto zauważyć, że żaden z poważniejszych intelektualnie krytyków rewolucji nie miał antymasońskich obsesji.

Teorie o prymacie filozofii

Koncepcja ta przeważa w konserwatywnych krytykach rewolucji francuskiej. Jej istotę stanowi negacja tezy, że rewolucja była nieunikniona, gdyż nie spowodowały jej żadne obiektywne przyczyny społeczne, lecz błędy intelektualne. Teza ta jest kompletnym zaprzeczeniem liberalno-marksistowskiej idei „bazy” i „nadbudowy”, gdyż świat społeczny jest tu postrzegany jako stwarzany nie przez stosunki gospodarcze, lecz przez kulturę.

Interpretacja ta została stworzona jeszcze przez pierwszych kontrrewolucjonistów, którzy doskonale znali myśl oświeceniai siłę jej oddziaływania na ludzi epoki, gdyż przed rewolucją, lub nawet na jej początku, sami jej hołdowali (J. de Maistre, L. de Bonald, E. Burke). Nie dostrzegając we Francji przyczyn społecznych dla których należało dokonać rewolucji, zamordować króla i setki tysięcy ludzi, setki tysięcy innych zmusić do emigracji, z dzikim okrucieństwem niszczyć wszystkie symbole religijne i historyczne, przeciwnicy zaczęli poszukiwać źródeł rewolucyjnego fanatyzmu w ideach rewolucji. Zaczęto analizować pisma filozoficzne XVIII wieku pod kątem ich możliwej inspiracji dla rewolucyjnych idei i terroru. Szybko dostrzeżono, że pisma te cechuje nieprawdopodobny radykalizm, a szczególnie absolutna pogarda dla rzeczywistości empirycznej, tradycji, obyczaju, autorytetów, Kościoła – czyli wszystkiego tego, co otaczało ludzi od setek lat. W tej interpretacji podkreśla się specyficzny charakter myśli oświeceniowej: filozofowie w ogóle nie badali otaczającej ich rzeczywistości; pomimo głoszonego kultu nauk empirycznych, stosowali doświadczenie jedynie w naukach przyrodniczych, podczas gdy modele polityczne tworzyli na podstawie historii starożytnej, wiedzy o dalekich krajach, a zwykle na podstawie własnych fantazji o świecie idealnym. Można powiedzieć, że filozofia ta kontestuje dosłownie wszystkie elementy na których opiera się dotychczasowy świat, odrzuca wszystkie autorytety i nie żąda wcale reform politycznych, ale totalnego unicestwienia wszystkiego, co przyniosła historia i co stanowi istotę rzeczywistości. Na to miejsce planowano zbudowanie zupełnie nowego społeczeństwa wedle teoretycznych planów jakie wysnuli filozofowie nie mający pojęcia o realnych sprawach społecznych. Chodziło nie tylko o głęboką rewolucję społeczną i polityczną, ale o zmianę samej natury ludzkiej. Trudno także uznać, aby te idee wyrażały interesy jakiś grup społecznych (np. burżuazji), gdyż wychodząc od nominalistycznej (liberalnej) wizji człowieka (umowa społeczna), kończyły się przeważnie koncepcjami kolektywistycznymi i komunizującymi, czyli przeciwnymi najbardziej oczywistym interesom burżuazji. Zdaniem przeciwników rewolucji, interesy klasowe czy ekonomiczne nie są zdolne wyjaśnić gościnności i wsparcia finansowego zamożnych arystokratów dla skrajnych egalitarystów w rodzaju Jeana Jacquesa Rousseau (1712-1788). Oznacza to, że mamy do czynienia z utopią polityczną, którą propagowano przez kilkadziesiąt lat i którą próbowano wcielić w życie, bez liczenia się z rzeczywistością. Pojawia się tu oczywiście pytanie o źródła powodzenia podobnych wywrotowych i nierealnych nauk. Konserwatyści wskazywali tu przede wszystkim na zjawisko intelektualnej mody – w XVIII wieku wypadało czytać Woltera i Rousseau – i przedstawiciele arystokracji prowadzący quasi-uczone konwersacje o naturalnej równości ludzi wcale nie wierzyli w te idee. Stare społeczeństwo wydawało się tak stabilne i bezalternatywne (a potwierdza to analiza pamiętników z epoki), że uważano, iż podkopywanie wszystkich jego fundamentów nie może mu uczynić żadnej rzeczywistej szkody. A jednak tysiące ludzi zostało ogłupionych przez idee powtarzane bezustannie przez dziesiątki lat, które stały w jaskrawej sprzeczności z ich najbardziej oczywistymi interesami osobistymi, politycznymi i majątkowymi. Dotyczy to nawet nieszczęsnego Ludwika XVI, który zwątpił w prawowitość władzy monarszej i uznawał jedynie legitymizację demokratyczną. W efekcie, w dniu próby, nie umiał wydać rozkazu strzelania do zbuntowanej sankiuloterii, gdyż nie wierzył, że ma prawo strzelać do poddanych, których postrzegał jako prawowitego suwerena. Rewolucji dokonała więc grupa politycznych utopistów – takich jak Robespierre – przy początkowej obojętności i bierności starych elit, które zostały sparaliżowane intelektualnie przez egalitarną filozofię, a które obudziły się do walki dopiero wtedy, gdy nieliczna grupa rewolucjonistów przejęła władzę, uwięziła monarchę i podburzyła tłumy.

Teoria ta odrzuca symplifikujące rzeczywistość tezy o społecznym podłożu rewolucji, jak i fantastyczne teorie spiskowe. Po dwustu latach badań wydaje się, że rewolucja miała u swoich źródeł dominację intelektualną kilkudziesięciu pisarzy, którzy swoją utopią zarazili tysiące ludzi, przy nieprawdopodobnej apatii cenzury, duchowieństwa, monarchii i wszystkich tych, którzy normalnie powinni wystąpić przeciwko podważającym porządek naukom, a którzy tego nie zrobili, widząc w filozofii XVIII stulecia jedynie intelektualną i niegroźną dla ładu modę. Nie oznacza to, że wywrotowi filozofowie nie trafili na podatny grunt dla swojej myśli. Nawet najbardziej nieprzejednani wrogowie rewolucji nigdy nie twierdzili, że przedrewolucyjna Francja była rajem na ziemi. Wspomniany wcześniej J. Bainville – który opracował starannie teorię inflacji i deficytu budżetowego jako przyczyn rewolucji, był zarazem zwolennikiem tezy, że rewolucja to wynik mody intelektualnej („Francja się nudzi”). Kontrrewolucjoniści dostrzegali liczne bolączki starej Francji, ale uważali, że potrzebowała ona jedynie pewnych reform (nawet bardzo szerokich), ale nie rewolucji. Gwałtowność wystąpienia przeciwko odwiecznemu porządkowi wynika już z charakteru filozofii oświecenia, jej skrajnej nietolerancji i skłonności do wznoszenia utopii na ziemi. Poglądy, że przedrewolucyjna Francja reform nie wymagała należą do rzadkości (P. Gaxotte).

Przebieg rewolucji francuskiej

24 I 1789 Ludwik XVI zwołuje Stany Generalne (ostatni raz zwołane w 1614 roku). Ulegając naciskom, a wbrew tradycji, monarcha zgodził się na podwojenie liczebności reprezentantów Stanu Trzeciego. Stany zostały otwarte 5 V 1789, aby, zgodnie z tradycją ustrojową obradować oddzielnie, czyli każdy ze stanów samodzielnie podejmuje decyzje i głosuje oddzielnie. Wywołało to sprzeciwy reprezentantów Stanu Trzeciego. Ich przywódcy (zresztą w większości szlachta, wybrana jedynie z list plebejskich), przypominając idee umowy społecznej Rousseau, namówili swoich kolegów aby głosować wspólnie, a nie stanami. Ponieważ Ludwik XVI nie zgodził się na to ewidentne złamanie prawa, deputowani zebrali się w sali do gry w piłkę i uzurpowali sobie tytuł Zgromadzenia Narodowego, choć byli jedynie stanowym. Ponieważ dołączyło do nich wielu przedstawicieli szlachty i kleru, Ludwik XVI popełnił błąd w postaci legalizacji tego prawnego przewrotu, akceptując tę formę głosowania. Rewolucja była wtenczas w powijakach, armia pod całkowitą kontrolą monarchy i winien on był wtenczas rozpędzić samozwańcze zgromadzenie, co uratowałoby Europę przed rewolucją. Wykorzystując słabość króla, Zgromadzenie Narodowe ogłosiło się Konstytuantą, co było już jawnym zamachem stanu, gdyż oznaczało podważenie prawomocności wszystkich instytucji, których prawowitość nie wynikała z woli rzekomej „Konstytuanty”, czyli dawnej konstytucji – rewolucjoniści bowiem uznawali, że Francja nie posiada konstytucji, czyli brak jej w ogóle ustroju (czyli systemu ustanowionego przez suwerenny naród), co czyniło wielowiekową władzę monarszą uzurpacją. Na wieść o gromadzeniu przez króla wojsk pod Paryżem sfanatyzowany tłum wszczął zamieszki i opanował Bastylię (14 VII 1794). 4 VIII 1789 roku samozwańcza Konstytuanta zniosła wszystkie przywileje stanowe, wprowadzając równość wobec prawa, a następnie (26 VIII 1789) uchwaliła Deklarację Praw Człowieka i Obywatela, która była całkowitą delegitymizacją władzy monarszej. Zdominowany przez uliczne szumowiny (tzw. sankiulotów) tłum postanowił zmusić króla do przyłączenia się do rewolucji i dlatego zaatakował Wersal (19 X 1789). Gdy w Wersalu zobaczono zbliżający się tłum Ludwik XVI zapytał „Czy to bunt?” i jeden z oficerów mu odpowiedział „Nie to rewolucja” i zaproponował zmasakrowanie tłumu przez liczącą 1100 żołnierzy Gwardię Szwajcarską, na co Ludwik XVI odpowiedział „Panowie żartują, strzelać do kobiet?” (cyt. za T. Molnar: La contre-révolution. Paris 1982), po czym nakazał niestawianie oporu i oddanie broni przez gwardzistów. W chwilę później motłoch zmasakrował bezbronnych Szwajcarów, zbrukał autorytet monarszy, nakładając Ludwikowi XVI na głowę czapeczkę frygijską – symbol rewolucji. Monarchę sprowadzono do Paryża, co de facto oznaczało, że stał się marionetką w rękach rewolucjonistów. 14 VII 1790 Ludwik XVI złożył przysięgę na wierność rządom konstytucyjnym. W tym momencie całe dzieło destrukcji rewolucyjnej stało się prawomocne.

Raz jeden Ludwik XVI zdecydował się przeciwstawić rewolucjonistom, wetując – zgodnie zresztą z uchwaloną nową konstytucją – tzw. Konstytucję Cywilną Kleru. Francuscy rewolucjoniści nie chcieli początkowo ani obalać monarchii, ani mordować króla, lecz uczynić Ludwika XVI wspólnikiem rewolucji: zachęcić go do współudziału w niej, a gdy ten nie wykazywał dla niej dostatecznie szczerej sympatii, to zmusić go do tego siłą i groźbą. W planach rewolucjonistów, Ludwik XVI miał być listkiem figowym rewolucji. W konstytucji z 1791 roku otrzymał nawet prawo weta do ustaw, aby można było pokazać całej Europie, że rewolucja dzieje się za przyzwoleniem monarszym i odebrać jej przeciwnikom argument, że jest nielegalna. Wykorzystując słabość woli Ludwika XVI, po kolei odbierano mu kolejne fragmenty rządu nad państwem, czyniąc go kukiełką w rękach rewolucjonistów. Jednak w konstytucji z roku 1791, król dostał, wzmiankowane już, prawo weta, którego – zgodnie z planami rewolucjonistów – miał nigdy nie użyć, podpisując posłusznie podsuwane mu pod nos ustawy uchwalane przez rewolucyjny parlament. Ludwik XVI, zgodnie z prawem, wetował co radykalniejsze ustawy. Ale wetowanie ustaw uchwalanych przez rewolucyjny parlament zostało uznane za akt kontrrewolucyjny i zbrodnię przeciwko rewolucji. Parlament – zdaniem rewolucjonistów - został wybrany przez suwerenny naród i jego ustawy są wolą narodu. Król jest królem tylko z woli ludu, a więc nie ma moralnego prawa wetować ustaw, nawet jeśli pozwala mu na to konstytucja. Dopiero ucieczka do Varennes (20-21 VI 1791) spowodowała, że król przestał być marionetką rewolucjonistów, przeistaczając się w ich więźnia.

Równocześnie dochodziło do coraz większej radykalizacji rewolucji. W kolejnych wyborach do Legislatywy (1791) i Konwentu (1792) wybierani byli coraz to radykalniejsi przedstawiciele. Nie oznacza to zresztą radykalizacji nastrojów we Francji. Głosowanie do Legislatywy miało charakter cenzusowy (kilka procent dorosłych mężczyzn). Pamiętać trzeba także o niezwykle niskiej, zaledwie kilkuprocentowej frekwencji wyborczej. Jest to szczegół znamienny: w obliczu najważniejszych wydarzeń historycznych, dochodzących wiadomości o kolejnych wydarzeniach w Paryżu, ok. 90% wyborców w ogóle nie chodzi na wybory, co świadczy o zupełnej bierności politycznej Francuzów. To te 10% chodzących na wybory przeprowadza rewolucję. Nadaje to rewolucji, mimo pozorów ruchu powszechnego, charakter niezwykle elitarny. Była ona dziełem grupy polityków będących uczniami radykalnych filozofów z XVIII wieku, których do władzy wyniosła garść wyborców chodzących do urn. W istocie bowiem rewolucja toczy się tylko w Paryżu – ale w kraju nadmiernie scentralizowanym i politycznie biernym okazało się możliwe przeprowadzenie rewolucji „odgórnie”. Z Paryża wypływają rozkazy, tam uchwalane jest prawo, to stąd stronnictwa dowodzą, za pomocą aparatu państwa i nielicznych liczebnie partii, całą rewolucją. Rewolucjoniści mają świadomość braku rzeczywistego poparcia. W dyskusji konwentowej nt. losu Ludwika XVI opowiadają się przeciwko referendum w sprawie wyroku śmierci na monarsze, gdyż król z pewnością je wygra. Jakobini mają świadomość nie tylko znikomego poparcia, ale i nielegalności całej rewolucji. W debacie nad losem Ludwika XVI Robespierre pyta czy król jest winny? I odpowiada bez wahania, że nie: „Ludwik był królem – mówi Robespierre – gdy stworzona została Republika. Cała kwestia tkwi w tych słowach. Ludwik został zdetronizowany za swoje zbrodnie; Ludwik uznał lud francuski za zbuntowany; aby go ukarać wezwał armie tyranów-wspólników. Zwycięstwo ludu zdecydowało, że to on był rebeliantem. Ludwik nie może więc być sądzony; już jest skazany, albo Republika zostanie oskarżona. Proponować proces Ludwika XVI, w jakiejkolwiek formie, to cofnięcie do despotyzmu królewskiego lub ministerialnego; to idea kontrrewolucyjna, to postawienie w stan oskarżenia Rewolucji. Jeśli Ludwik będzie sądzony, może zostać uniewinniony; może być niewinny. Co mówię! Jest niewinny, dopóki nie zostanie osądzony, ale jeśli Ludwika uniewinnią, jeśli Ludwik jest niewinny, to co z Rewolucją? Jeśli Ludwik jest niewinny, to wszyscy obrońcy wolności są obrazoburcami. Obrońcy prawdy i przyjaciele dyskryminowanej niewinności byliby rebeliantami, a wszystkie proklamacje zagranicznych dworów byłyby prawowite. Wszystko, co spotkało dotąd Ludwika jest niesprawiedliwością. Federaliści, lud Paryża, wszyscy patrioci Francji są winni – i wielki proces przed trybunałem natury między zbrodnią i cnotą, wolnością i tyranią, zostałby rozstrzygnięty na korzyść zbrodni i tyranii (M. Robespierre: Textes choisies. T.II. Paris 1974). Ludwik XIV został zamordowany, bez procesu, na mocy decyzji politycznej Konwentu, w dniu 21 I 1793 roku.

W okresie rządów rewolucyjnych panuje swoista nieformalna dwuwładza: państwa i tzw. sekcji (gmin) paryskich, zwanych też „komuną” (Komuna Paryska z 1871 będzie nawiązaniem do tych tradycji). Jest to element nie doceniany przez historyków, a konieczny do zrozumienia funkcjonowania rewolucji. Teoretycznie państwem rządzi parlament, jednak tak naprawdę, to kierują nim sekcje, zdominowane przez sankiulotów, których liczebność oceniana jest dziś na ok. 20 tysięcy zbrojnych mężczyzn. Parlament nie obraduje w Paryżu swobodnie, jak się to dzieje we współczesnym parlamentaryzmie, gdyż nie ma oddzielnych miejsc dla parlamentarzystów i dla publiczności. Publiczność, w liczbie kilku tysięcy, siedzi na ławkach wraz z deputowanymi. Co więcej, publiczność przychodzi na obrady uzbrojona – początkowo w jajka i w pomidory – a następnie w broń białą, a nawet w karabiny. Posłowie nie mający poparcia pośród „publiczności” boją się odezwać, a nawet głosować wbrew woli „publiczności”, gdyż zdarzało się, że ta biła i groziła opornym. Jeśli czytamy w sprawozdaniach z obrad, że Robespierre’a wynikała z tego, że popierały go najbardziej radykalne, złożone z sankiuloterii, sekcje paryskie. Obalenie Robespierre’a (27 VII 1794) było możliwe dzięki temu, że jego przeciwnicy zdążyli obsadzić budynek parlamentu wierną sobie sekcją o umiarkowanych poglądach, zanim przybyła sekcja robespierrystów, i to „publiczność” spiskowców aresztowała dyktatora.

Przewrót 9 Thermidora w Konwencie

Rewolucja deradykalizuje się wraz z obaleniem Robespierre’a i przejęciem władzy przez Dyrektoriat (27 X 1795), co było możliwe dzięki likwidacji sekcji paryskich (komuny) w IX 1794. Rządy dyrektoriatu są jednak słabe i chwiejne, gdyż brak im tak tradycyjnej legitymizacji władzy, jak i poparcia społecznego. W tych warunkach dochodzi do władzy Napoleon (9 XI 1799), który prowadzi rewolucję do ostatecznej konsolidacji. Rządy jedynowładcze często są identyfikowane z końcem rewolucji francuskiej, gdyż stanowią zaprzeczenie jej demokratycznych zasad. Rzeczywiście praktyka despotycznego reżimu, wzorującego się na starych monarchiach, czy odnowienie tytułów szlacheckich, może sugerować podobieństwa do Ancien Régime’u, jednak są one tylko pozorne i zewnętrzne. W istocie, sednem bonapartyzmu jest likwidacja idei i instytucji politycznych rewolucji, wraz z całą frazeologią praw człowieka, wolności i równości. Jednak w tym samym czasie bonapartyzm dokonuje konsolidacji nowych stosunków własnościowych i społecznych, udzielając – na mocy Kodeksu Napoleona (1804) – gwarancji własności posiadaczom dóbr narodowych. Olbrzymia przemiana stanu posiadania jakiego dokonała rewolucja, unicestwienie arystokracji jako klasy społecznej i stworzenie z jej majątków klasy nowobogackiej burżuazji, nie byłyby możliwe bez okresu napoleońskiego. To zaś spowodowało konieczność uznania majątkowego status quo w okresie restauracji, trwale wywracając przedrewolucyjną hierarchię społeczną – uwłaszczeni rewolucjoniści stali się elitą majątkową narodu francuskiego.

Mity rewolucji francuskiej

Główne wydarzenia rewolucji i ich daty są poza dyskusją. Mimo to, wydarzeniom tym towarzyszą liczne mity wyprodukowane bądź to przez samych rewolucjonistów, bądź też przychylnych im historyków w XIX wieku, gdy opisywanie rewolucji wcale nie było wyłącznie narracją historyczną, lecz genezą – a więc i legitymizacją - świata polityczno-społecznego w którym historycy ci żyli. W kontekście tym trzeba wymienić przede wszystkim Julesa Micheleta (1798-1874), który jest twórcą mitu politycznego rewolucji francuskiej. W jego dziewięciotomowej Historii rewolucji francuskiej (Histoire de la Révolution française, Paris 1847-1853) nie chodzi o prawdziwość zdarzeń, Michelet nie kryje się, że część faktów z jego książki jest naciągnięta i sfałszowana, nie jest ona naukową narracją, lecz pisemnym utrwaleniem mitu politycznego rewolucji, gdyż jest to „historia serca ludu i jego wyobraźni” i jego tradycji narodowej” (ibidem, t. III). Rewolucja była wydarzeniem nie tylko politycznym, lecz i mistycznym: Rewolucja – pisze Michelet – była rodzajem Kościoła. Tak jak agapa lub komunia. Niczego nie można porównać do roku 1790, fali federacyjnej. Absolut, nieskończoność poświęcenia dla wielkości, dar z samego siebie, bez oszczędzania samych siebie, wydaje się najwznioślejszy w fali roku 1792 – świętej wojny o pokój, o wyzwolenie świata” (ibidem, t. II). Rewolucja jest czymś na kształt erupcji Prawdy, Absolutu, to kolektywne mistyczne uniesienie narodu, które ujawniło „dogłębną tajemnicę życia, nie zgaszalną iskrę” (ibidem, t. I).

Szturm na Bastylię – 14 lipca 1789 roku

W XIX wieku rewolucja była badana przez pryzmat bieżących interesów politycznych, co spowodowało stworzenie wielu legend jej dotyczących, które w rzeczywistości nigdy nie miały miejsca. Pierwsza legenda wiąże się z tzw. zdobyciem Bastylii (14 VII 1789). Warto w tym miejscu porównać chwytające za gardło opisy Micheleta z rzeczywistością. W narracji rewolucyjnej, Bastylia była fortecą nie do zdobycia, która jednak został wzięta szturmem przez rozentuzjazmowany lud, złożony w znacznej części z kobiet, dzieci, starców, kalek, który atakował nie patrząc na dziesiątkujące go salwy obrońców. W rzeczywistości zaś szturmu tego nigdy nie było, gdyż Bastylia wcale nie była broniona – jej dowódca sam nakazał otworzyć bramy, aby uniknąć walk, co zresztą wcale nie przeszkodziło tłumowi zamordować go. Jego odciętą głowę zatknięto na pice i obnoszono po Paryżu przez cały dzień. Innym mitem dotyczącym Bastylii jest rzekomy fakt, że zapełniona była masą więźniów politycznych, podczas gdy więźniów było zaledwie kilkunastu i żaden z nich nie był więźniem politycznym. Wszyscy byli uwięzieni bez wyroku (na mocy tzw. lettre de cachet), ale za przestępstwa pospolite. Jedynym znanym tu nazwiskiem był słynny libertyn i pornograficzno-filozoficzny pisarz markiz D. de Sade (1740-1814), uwięziony za popełnienie kilkudziesięciu gwałtów na kobietach.

Sympatyzujący z rewolucją historycy dopuścili się licznych korekt jej przebiegu, gdyż liczne wydarzenia ją kompromitowały. Dotyczy to np. przeinaczenia hasła rewolucji, które dziś brzmi „Wolność, Równość, Braterstwo (Liberté, Egalité, Fraternité), a które w rzeczywistości brzmiało „Wolność, Równość, Braterstwo albo Śmierć” (Liberté, Egalité, Fraternité ou la Mort). Słowo „śmierć” zostało usunięte z tej dewizy, gdyż wskazywało, że jakobiński terror był wpisany w hasła rewolucyjne, od samego jej początku. Ponadto godziło to w liberalno-humanistyczne przesłanie rewolucji, jakie propagowali w XIX wieku historycy liberalni.

Oficjalny sztandar Wandei
Istnieją również całe epizody rewolucji, które zostały przemilczane i skazane na zapomnienie. Najbardziej znanym z nich jest powstanie chłopskie w Wandei (1793-1796). Historycy przez dziesięciolecia bagatelizowali to wydarzenie lub też opisywali je w kategoriach rebelii prostaków pod przywództwem zacofanych księży. Zupełną cenzurą obłożono jednak to co stało się po zakończeniu powstania, czyli represje wojsk republikańskich, w czasie których ludność departamentu Wandei została w całości wymordowana lub zamknięta w obozach koncentracyjnych (to pierwszy znany nam historyczny przypadek instytucji takich obozów). Wymordowano zresztą ludność całych rejonów, nie bacząc na to, czy bierze udział w powstaniu czy nie; mordowano nawet rewolucjonistów, gdyż rewolucyjne władze wydały rozkaz likwidacji fizycznej całej prowincji. Dane o rzeziach, gwałtach, makabrycznym sadyzmie, próby stosowania gazów bojowych do uśmiercania powstańców, szycie ubrań ze skór zabitych Wandejczyków wyszły na jaw w całej pełni dopiero w ostatnich latach (R. Secher: Ludobójstwo francusko-francuskie. Wandea departament zemsty. Warszawa 2003).

Innym skazanym na zapomnianie - gdyż ośmieszającym rewolucję - epizodem jest Kult Istoty Najwyższej. Idea ta została przedstawiona na forum Konwentu przez Robespierre’a w mowie O ideach religijnych i moralnych (Sur les idées réligieuses et morales) w dniu 7 V 1794 roku. Mowa, pełna inwektyw przeciw despotyzmowi i katolicyzmowi, prowadzi do konkluzji, że zmiana systemu politycznego wymaga zmiany religii, gdyż ateizm głoszony oficjalnie przez rewolucję prowadzi do upadku cnót i obyczajów, a te są przecież, jak w starożytności, podstawą istnienia republiki: „Idea Bytu Najwyższego i nieśmiertelności duszy jest wiecznym odwołaniem do sprawiedliwości; jest więc społeczna i republikańska a „uczucie religijne wpaja w ludzkie dusze idee sankcji danej zasadom moralnym przez moc przewyższającą człowieka” (http://membres.lycos.fr/discours/morale.htm). Proponowany kult nie jest tylko literacką metaforą, lecz autentycznym wyznaniem religijnym ustanowionym na miejsce tradycyjnej religii. Jest to kult panteistyczny: „Byt Najwyższy to Natura; jego świątynią jest wszechświat; jego kult to cnota; jego święta to radość ludu zgromadzonego na jego oczach aby wzmocnić słodkie więzy powszechnego braterstwa” (ibidem). Tego samego dnia Robespierre wymusza na Konwencie przegłosowanie dekretu o ustanowieniu kultu Istoty Najwyższej, a już następnego dnia ma miejsce pierwsze święto w Paryżu, któremu przewodniczy sam Robespierre jako „arcykapłan” (?) i wygłasza mowę, w której stwierdza, że Istota Najwyższa cieszy się z uwolnienia narodu od tyranii królów i księży, gdyż Istota stworzyła świat dla wolności i demokracji, a królowie i kapłani zdradzili jej idee. W zachowanym „kazaniu” w Nîmes „kapłan” nowego boga mówi wiernym, że natura „nie stworzyła ani królów, ani poddanych, ani niewolników, ani księży” (J.-F. Roger: Discours sur l’excellence du culte de la Raison. Nîmes 1794). Dlatego wolni obywatele Republiki utworzyli własny kościół oparty o przeciwne wartości względem katolicyzmu, co ustanawia tradycyjne elity na pozycjach świętokradczych. Kto więc bierze udział w rewolucji, ten – zdaniem Robespierre’a - tym samym czci bóstwo, a jego „krew płynąca dla ludzkości to nasza modlitwa, nasza ofiara, oto kult który Ci (Istocie Najwyższej -A.W.) ofiarowujemy” mówi Robespierre zwracając się, w czasie ceremonii, do Istoty Najwyższej (Robespierre: ibidem).

Istota rewolucji francuskiej

Od samego początku rewolucji trwały spory co do jej istoty. Początkowo traktowano ją jako zwykłą ruchawkę, która szybciej czy później zostanie zdławiona. Sąsiednie mocarstwa, walcząc z rewolucją, bardziej myślały o zdobyczach terytorialnych na Francji, niż o ugaszeniu pożaru. Emigrujący arystokraci zabierali ze sobą znikome środki finansowe, spodziewając się powrotu po kilku miesiącach. Pierwsze interpretacje rewolucji jako epoki pojawiają się dopiero w 1796 roku (J. de Maistre: Considérations sur la France. Lausanne 1796 i L.de Bonald: Théorie du pouvoir politique et religieux, dans la société civile demontrée par le raisonnement et par l’histoire. Constance 1796. T. I-II). Obecnie wykształciło się kilka zasadniczych interpretacji sensu rewolucji francuskiej, częstokroć zresztą wzajemnie się uzupełniających, a jedynie inny aspekt pokazujących jako zasadniczy:

Rewolucja jako zamach na monarchię

Ustanowienie republiki i zamordowanie Ludwika XVI jest najbardziej widowiskowym elementem rewolucji francuskiej. Zanim powstały pogłębione prace nt. jej sensu szczególnie dwory europejskie interpretowały całe zdarzenie w odniesieniu do osoby Ludwika XVI i jego rodziny. Badania historyczne wykazały jednak, że królobójstwo nie było zamierzone, gdyż gdyby Ludwik XVI był całkowicie posłuszny wobec jakobinów, to może uniknąłby gilotyny, gdyż przeznaczono mu początkowo rolę figuranta, który swoim podpisem będzie uprawomocniał, w oczach świata, wszystkie prawa ustanawiane przez rewolucjonistów. Jego śmierć też nie wynikała z zacietrzewienia ideologicznego (nawet Robespierre za młodu był monarchistą), lecz z bieżącej polityki jakobinów. Egzekucja Ludwika XVI oznaczała konsolidację obozu rewolucyjnego wokół Robespierre’a. Aż do 21 I 1793 roku umiarkowani rewolucjoniści mogli myśleć o pokoju z sąsiadami i Europą. Wszystko mogło zostać zakończone kompromisem i rewolucja mogła się zakończyć ustanowieniem monarchii konstytucyjnej, a zliberalizowana Francja mogła stać się na powrót częścią Europy. To oznaczało zaś marginalizację jakobinów. Morderstwo monarchy było zerwaniem wszelkich możliwości kompromisu ze światem i prymat polityczny jakobinów jako przywódców rewolucji bez kompromisu. Po tym morderstwie nie mogło być wybaczenia i amnestii dla rewolucjonistów. Nie było powrotu i ewentualna porażka militarna oznaczała fizyczną zagładę wszystkich biorących udział w rewolucji; i każdy musiał dać z siebie wszystko, aby uniknąć śmierci; każdy złapany rewolucjonista musiał trafić na szubienicę – i dlatego Robespierre wiedział, że zwolennicy rewolucji będą walczyli do ostatniego człowieka i ostatniego naboju. Ludwik XVI – mówi inteligentnie Robespierre - musi umrzeć „aby scementować rodzącą się republikę (Textes choisies, op.cit. t. II). I ten plan udał się, a rewolucja przeżyła Robespierre’a i utrwaliła się w osobie Napoleona – kogokolwiek, kto uchroni rewolucję przed militarną porażką i restauracją Burbonów; kogokolwiek, kto uchroni rewolucjonistów przed sprawiedliwą karą.

Rewolucja jako atak na tzw. ciała pośredniczące

Interpretacja ta powstała w środowiskach konserwatywno-liberalnych (A. Tocqueville, Lord Acton), które dostrzegały w rewolucji przede wszystkim skłonność do destrukcji tzw. ciał pośredniczących (les corps intermediaires) pomiędzy władzą suwerenną, a jednostką, takich jak parafia, prowincja, rodzina, korporacja zawodowa. Pozornie ma to wymiar liberalny, gdyż pozwala prawnie wyemancypować jednostkę ludzką ze starożytnych struktur społecznych, aby mogła sobie układać życie wedle wskazań własnego rozumu. Jednak likwidacja ciał pośredniczących okazała się dla jednostki nazbyt gwałtownym wstrząsem. Wyemancypowany człowiek okazał się jednak być istotą społeczną – wbrew temu co twierdzili filozofowie z XVIII wieku – i poczuł się osamotniony w zmiennym świecie, gdzie nic nie jest stałe i gdzie trwa bezustanna konkurencja o miejsce w grupie i status majątkowy. Z tego też powodu, zniechęcony tłum samotnych jednostek rozpoczął gorączkowe poszukiwania nowych wspólnot dających samoidentyfikację i pewność stabilnego życia. Jednostki znalazły ją w instytucjach państwa, co doprowadziło do centralizacji władzy (A. Tocqueville) i nacjonalizmie będącym ideologią państwa biurokratycznego (Lord Acton).

Rewolucja jako atak na religię

Dziedzictwo rewolucji francuskiej.jpg
W okresie rewolucji dosyć często postrzegano ją jako atak na religię, co wynikało z faktu, że Kościół stanowił główny przedmiot ataku, najpierw filozofów, a następnie rewolucjonistów. Ludwik XVI został ogłoszony wrogiem rewolucji dopiero wtedy, gdy zawetował wspomnianą Konstytucję Cywilną Kleru. Jednak, aż do tej pory, nie udało się ostatecznie stwierdzić, czy filozofowie i rewolucjoniści atakowali religię ponieważ chcieli zdruzgotać monarchię i społeczeństwo stanowe, których legitymizacją było nauczanie Kościoła, czy też uderzono w monarchię i społeczeństwo stanowe, aby po jego obaleniu można było zniszczyć, teraz już nie bronioną, religię. Do tezy, że głównym wrogiem rewolucjonistów była religia przychylają się interpretatorzy o katolickim nastawieniu (J. de Maistre, F. de La Mennais, L. Veuillot, ks. M. Poradowski), a do tezy, że chodziło o zamach na stare struktury władzy, których religia broniła, więc została obalona, ci z krytyków rewolucji francuskiej, których religijność była słaba (F. de Montlosier, Ch. Maurras, J. Bainville). Niejako łączy te stanowiska interpretacja L. de Bonalda – która chyba wydaje się być najbardziej wyważona – że ataku na religię nie można oddzielić od ataku na monarchię, gdyż w społeczeństwie przedrewolucyjnym sfery władzy i religii przenikają się tak bardzo, że nie można ich oddzielić i atakować jednej, nie atakując drugiej.

Rewolucja jako przewrót własnościowy

Przy interpretacji tej dotykamy problemu kluczowego dla sensu rewolucji, choć mało interesującego dla historyków idei i chyba dlatego mało dziś znanego. Rewolucja francuska jest bowiem klasycznym przykładem inżynierii społecznej, gdy mocą decyzji politycznych likwidowane są całe grupy społeczne, a mocą takiej samej decyzji, inne grupy społeczne wyłaniają się z niebytu. Jedną z podstawowych przyczyn klęski restauracji (1814-1830) była zasadnicza sprzeczność pomiędzy strukturami i ideami władzy (kontrrewolucji) a wyrosłymi w czasie rewolucji elitami społecznymi i majątkowymi. Rewolucja snościowy. W pierwszych latach rewolucji dokonano nacjonalizacji całego majątku Kościoła i prawie całego arystokracji (emigrantów), a następnie rewolucyjne państwo przejęło także majątki tysięcy zgilotynowanych i zamordowanych na inne sposoby osób. Ponieważ zaś w epoce tej etatyzm nie był jeszcze praktykowany na szerszą skalę, dobra te zostały uznane za tzw. dobra narodowe i rozprzedane. Wiemy, że możliwość ich nabycia była uzależniona od koneksji politycznych z rewolucyjnymi elitami władzy i administracji, co w dodatku łączyło się z niezwykle korzystnymi warunkami ich nabycia. Należało bowiem wpłacić zaledwie od 0,5 do 10% ich wartości rynkowej, a reszta miała być spłacana przez kolejnych kilkanaście lat. Spłata ta rzeczywiście nastąpiła, ale trzeba pamiętać, że nastąpiło to w czasie szalejącej inflacji (tzw. asygnat), co spowodowało, że pozostałe raty realnie stanowiły ok. 1% wartości rynkowej nabywanych dóbr. Ostatecznie więc szacuje się, że dobra narodowe kupowane były za 1 do 10% ich realnej wartości. Rewolucyjne państwo dawało także kredyty na zakup dóbr narodowych pod zastaw już kupionych, co umożliwiało stosunkowo ubogim osobom nabywać kolejne dobra pod zastaw już kupionych, za które wpłacono 0,5-10% wartości. Połączywszy to z naszą wiedzą, że w praktyce warunkiem nabycia tych dóbr były koneksje polityczne, możemy stwierdzić, że nastąpił we Francji proces podobny do tego, który w Polsce po 1989 roku określono mianem „uwłaszczenia się nomenklatury”. Prawnie proces ten zalegalizował Kodeks Napoleona (1804), a następnie zapis o nienaruszalności własności – w rozumieniu status quo – z Karty Konstytucyjnej Ludwika XVIII (1814). Mimo licznych starań kontrrewolucjonistów o zwrot mienia prawowitym właścicielom lub odpowiednich dla nich rekompensat (tzw. miliard dla emigrantów), grupy społeczne okradzione przez rewolucję nie dostały żadnych odszkodowań. Sprawę tę ostatecznie pogrzebała rewolucja lipcowa (1830), gdy do władzy doszły elity polityczne reprezentujące interesy nowowzbogaconego mieszczaństwa. Od tego momentu elita polityczno-społeczna Francji stoi po stronie rewolucji i jej dziedzictwa, a arystokracja zachowując tytuły, traci swoje znaczenie społeczne.

Rewolucja jako wejście na scenę polityczną nowoczesnych ideologii

Jako pierwszy fakt ten zauważył A. de Tocqueville, zwracając uwagę, że dotąd wojny toczono z przyczyn religijnych lub politycznych, gdy tymczasem, wraz z rewolucją, narodziły się wojny w których chodzi o rewolucyjne wywrócenie porządku społecznego i zbudowanie nowego wedle z góry powziętego planu stworzonego przez umysł człowieka. Zarazem nie są to już tradycyjne wojny o ziemię o ograniczonym społecznie charakterze. Wojen tych nie toczą monarchowie na czele armii liczących tysiące żołnierzy, lecz armie wielomilionowe z powszechnego poboru, przez co wojna nabiera charakteru totalnego, gdzie chodzi o eksterminację całych narodów lub grup społecznych. Rzeczywiście, rewolucja francuska jest kolebką najważniejszych ideologii rewolucyjnych: iberalizmu (żyrodnyści), komunizmu (G. Babeuf) i nacjonalistycznego totalitaryzmu (jakobini). Wszystkie ideologie rewolucyjne są różnymi odmianami tego samego nurtu, czyli demokracji. Naprzeciwko nim, przeciwnicy rewolucji stworzyli doktrynę konserwatyzmu. Spośród ważniejszych ideologii nowoczesnego świata jedynie anarchizm nie znalazł tu swoich założycieli. Ta ideologizacja wynika z faktu, że rewolucja francuska jest pierwszym wystąpieniem politycznym zjawiska zwanego przez socjologów „społeczeństwem masowym”, które potrzebuje nowoczesnych ideologii, jako substratów utraconej religii, a ich wielość wynika ze sprzecznych interesów różnych grup i klas, którym ideologie dają uzasadnienie.

Autor
Adam Wielomski

Bibliografia

  • L. de Bonald: Théorie du pouvoir politique et religieux, dans la société civile demontrée par le raisonnement et par l’histoire. Constance 1796. T.I-II
  • A. Barruel: Historia jakobinizmu. Berdyczów 1812. T.I-IV
  • J. Michelet : Histoire de la Révolution française. T. I-IX. Paris 1847-1853
  • J. Bainville: Histoire de trois générations, 1815-1918. Paris 1918
  • J. Bainville: Le Dix-Huit Brumaire. Paris 1925
  • J. Bainville: Napoléon. Paris 1931
  • P. Gaxotte : Rewolucja Francuska. B.m i r.w. (1935)
  • J.de Maistre: Considérations sur la France. Paris 1936
  • J. Bainville: Dzieje Francji. Wrocław 1946
  • T. Molnar: La contre-révolution. Paris 1982
  • Lord Acton: Teoria narodowości. Warszawa 1985
  • J. Baszkiewicz: Francuzi 1789-1794: studium świadomości rewolucyjnej. Warszawa 1989
  • J. Baszkiewicz: Nowy człowiek, nowy naród, nowy świat. Warszawa 1993
  • E. Burke: Refleksje o rewolucji we Francji. Warszawa 1994
  • F. Furet: Prawdziwy koniec rewolucji francuskiej. Kraków 1994
  • A. de Tocqueville: Dawny ustrój i rewolucja. Kraków 1994
  • ks. M. Poradowski: Dziedzictwo rewolucji francuskiej. Wrocław 2001
Osobiste