Rasizm
From Metapedia
Spis treści |
[edytuj] Definicja
Rasizm (z fr. le racisme, od la race - ród, grupa spokrewnionych, rasa; niektóre słowniki wywodzą źródłosłów z wł. il razzismo oraz la razza) to paranaukowa ideologia spopularyzowana w epoce pozytywizmu i głosząca, że grupy ludzi wywodzące się z różnych miejsc ziemi mają odmienne cechy fizyczne, intelektualne i psychiczne, które są na tyle duże, że nie można mówić o jednym rodzaju ludzkim, a jedynie o rasach stanowiących oddzielne jednostki biologiczne, które można ustawić hierarchicznie aby wskazać rasy wyższe i niższe.
Wbrew pozorom rasizm nigdy nie był i nie jest ideologią jednolitą. Zmieniał się i ewoluował wraz z czasem powstawania koncepcji i dlatego trudno opisać rasizm jako taki. Cechą dlań charakterystyczną jest dywersyfikacja zjawiska związana z krajem w którym rozwijano jego ideę. Nie istnieje więc wzór rasizmu modelowego i możemy badać jego istotę wyłącznie śledząc jego historię.
[edytuj] Geneza
Rasizm – jako zwarta ideologia – jest popłuczynami po pozytywizmie. Jednak idea, iż rasy ludzkie są od siebie różne ma znacznie starszą historię, która zdecydowanie wyprzedza samo współczesne pojęcie „rasy”. Większość ze znanych nam antycznych ludów moglibyśmy dziś określić mianem rasistowskich, gdyż epoka starożytna cechuje się niezwykle silnym przestrzeganiem zasady, że obcy nie mają wstępu do plemienia, czyli – jakbyśmy to nazwali dzisiaj – nie istnieje prawo naturalizacji. Wyjątkiem jest tu Rzym, co wynika zapewne z faktu, że nie założyło go żadne konkretne plemię, lecz uciekinierzy z innych plemion, czyli powstał z mieszanki ludzi. W warunkach takich, szczególnie, że fakt ten dobrze pamiętano, trudno było stworzyć doktrynę o niepowtarzalności rasowej Rzymian.
Grecy nie dopuszczali w ogóle możliwości, aby nie-Grek stał się obywatelem którejś z polis. Nie-Grek, zwany wówczas „barbarzyńcą”, jest istotą co do której Grecy wątpią czy w ogóle jest człowiekiem. Obrazują to znane rozważania samego Arystotelesa z księgi I Polityki, w których dochodzi on do par excellence rasistowskiego wniosku, że ludzie dzielą się na dwie kategorie: Greków (charakteryzujących się rozwinięciem funkcji umysłowych kosztem siły mięśni) i barbarzyńców (o niedorozwiniętym umyśle i dobrze rozwiniętym umięśnieniu). Poza nielicznymi sofistami (Hippiasz, Antyfont, Alkidamas), świat grecki odrzucał tezę o jednolitości rodzaju ludzkiego i dopiero w epoce hellenistycznej utrwaliła się zasada, że Grekiem jest każdy wolny człowiek posługujący się ówczesną greką (koine). Rasizm ten obowiązywał także pomiędzy Grekami z różnych polis, a ujawnia go kategoria tzw. metojków (lub meteków), czyli wolnych ludzi – zwykle greckiego pochodzenia – którzy od pokoleń zamieszkiwali w danej polis nie mogąc jednak nabyć obywatelstwa, gdyż obywatelem polis można się tylko urodzić. Najściślej tej rasistowskiej zasady przestrzegano w Atenach, gdzie nawet w przypadku gdy jedno z rodziców było metojkiem, dziecko takie nie mogło obywatelstwa uzyskać. Cechą charakterystyczną rasizmu greckiego jest jego połączenie z ideą obywatelstwa – obywatele danej polis stanowią oddzielny i niepowtarzalny rodzaj ludzki.
Rasizm charakteryzuje także starożytny Izrael. Ma on tutaj źródła religijne. Żydzi nie byli wyznawcami religii monoteistycznej, lecz monolatrycznej, czyli takiej, gdzie Bóg (JHWH) nie jest Bogiem wszystkich ludzi, lecz wyłącznie Izraela. Daje to Żydom przekonanie o wyższości nie tylko religijnej, lecz i rasowej. Przypadki naturalizacji były zapewne częste w czasie podboju ziemi Kanaan, gdy, mimo poleceń kapłanów, najprawdopodobniej nie wymordowano całości ludności autochtonicznej, lecz nawrócono ją na judaizm. Jednak przypadki nawróceń dobrowolnych w czasach późniejszych były bardzo rzadkie, co wynikało z niezwykle bolesnej operacji obrzezania wszystkich mężczyzn. Brak chętnych do naturalizacji oraz przekonanie o specjalnych stosunkach Izraela z Bogiem stworzyło przekonanie o niemożności aby barbarzyńca (goj) mógł stać się Żydem. Przekonanie to obrazują nam, opisane w Księdze Ezdrasza i Nehemiasza, reformy o charakterze rasistowskim, polegające na wygnaniu z ludu Izraela wszystkich tych, którzy nie narodzili się z dwojga rodziców-Izraelitów. Jest to pierwsze, znane nam z historii, ustawodawstwo o charakterze rasowym, gdyż np. w Grecji rasizm wynikał z tradycji, a nie czegoś co moglibyśmy określić mianem ustawy.
Wraz z nadejściem chrześcijaństwa, rasizm zanika całkowicie w krajach przez religię tą zdominowanych. Słowa św. Pawła, że „nie ma więcej ani Żyda, ani Greka” (List do Galatów) wskazywały na uniwersalny charakter Kościoła. Barbarzyńca – do niedawna istota niższa – okazał się teraz polem do ewangelizacji, przeistaczając się w poganina, który może być w państwie chrześcijańskim dyskryminowany prawnie za swoją religię (żydzi, marrani), ale który staje się pełnoprawnym obywatelem z chwilą przyjęcia chrztu. Oznacza to uznanie wszystkich ludzi za członków tego samego rodzaju ludzkiego.
Rasizm pojawia się wraz z procesami laicyzacji, co wiąże się z odrzuceniem chrześcijańskiego uniwersalizmu. Impuls do powstania rasizmu dała protestancka (szczególnie kalwińska) doktryna o predestynacji. W teorii dotyczyła ona wyłącznie jednostek, lecz w powszechnym przekonaniu protestantów, Bóg predestynował do zbawienia całe narody (protestant ma tu na myśli swój), a do potępienia inne (wrogie mojemu narodowi). Zjawisko to szczególnie widoczne jest w Niderlandach, gdzie Holendrzy uważali się za predestynowanych, a także na terenie kolonii brytyjskich w Ameryce Pn., gdzie osadnicy uznali, że są nowym Izraelem, a Indianie nowymi Filistynami, których należy bezwzględnie wymordować, gdyż Bóg rzekomo i tak predestynował ich wszystkich do potępienia.
Głębszy podkład filozoficzny doktryna o niejednolitości rodzaju ludzkiego otrzyma w wieku XVIII, dzięki twórczości Monteskiusza (1689-1755) i Johanna G. Herdera (1744-1803), którzy w swoich pismach propagowali ideę, iż ludzie różnią się pomiędzy sobą kulturą, co wynika z odmiennych tradycji, klimatu itd. Mimo że obydwaj ci myśliciele nie uważali jednych ludów za wyższe, a innych za niższe – wskazując tylko na kulturowy pluralizm – to jednak ich czytelnicy często uważali, że ludzie odmienni od nich samych kulturowo są ludźmi niższymi. Podkreślanie elementu klimatyczno-geograficznego, jako przyczyny tych różnic, skłaniało do tezy, że klimat przekształca ludzi, a przekształcenia te mają charakter dziedziczny, a pogląd taki ma już charakter rasistowski. Przekonania podobnego rodzaju wzmocnił romantyzm, wraz z jego wizjami narodowych duchów. Dla rozwoju teorii o wyższości jednych ludów nad innymi wielkie znaczenie odegrał mesjanizm, szczególnie w Niemczech, gdzie Johann G. Fichte (1762-1814) sformułował teorię o wyższości narodu niemieckiego nad wszystkimi pozostałymi narodami świata, dowodząc, że wszystkie inne narody to zdegenerowane formy narodu niemieckiego – narodu pierwotnego (der Urvolk). Wszystko były to jednak nadal sentymenty i uczucia, które nie stanowiły zwartej ideologii.
[edytuj] Pierwsza fala koncepcji rasistowskich: Gobineau
W połowie XIX wieku stworzono pojęcie „rasy”, rozpoczęto też badania naukowe nad rasami i dzielącymi je różnicami antropologicznymi. W badaniach tych przodowali Niemcy, spośród których na uwagę zasługują Franz Bopp (1791-1867), Jacob Grimm (1785-1863) i Max Müller (1823-1900). To oni stworzyli pojęcie rasy „aryjskiej” lub „indoeuropejskiej”. Badania te dały impuls do powstania tzw. pierwszej fali rasizmu, charakteryzującej się brakiem wykorzystania dorobku i aparatu naukowego pozytywizmu i jego skłonnością do politycznego reakcjonizmu, a także kompletnym odrzuceniu nacjonalizmu jako ideologii demokratycznej jako wyrazu emancypacji stanów i ras niższych.
Pierwszy poważny myśliciel rasistowski pojawił się we Francji – chodzi o hrabiego Arthura de Gobineau (1816-1882). Był on politycznym reakcjonistą, który nie godził się na ideologię równości rewolucji francuskiej. Do jej zanegowania użył, rozpowszechnionej we Francji od XVII wieku, teorii, iż szlachta francuska pochodziła od Franków, a lud ma korzenie galijskie. Teorię tę sformułował Henri de Boulainvilliers (1658-1722) w pracach Esej o szlachcie (Essai sur la noblesse. Amsterdam 1732) i trzytomowych Listach o starych parlamentach Francji, które zwie się Stanami Generalnymi (Lettres sur les anciens parlamens de France que l’on nomme Etats-Generaux. Londres 1753). Zasługą Gobineau była uniwersalizacja tych idei w postaci wykazania, że nie tylko Francja, lecz cały świat składa się z różnych ras ludzkich, których naturalna pozycja społeczna (stanowa, kastowa) jest wyrazem cech intelektualnych i psychicznych. Innymi słowy, Gobineau twierdzi, że hierarchia społeczna jest odbiciem hierarchii rasowej. Jedno z pierwszych opracowań dotyczących historii rasizmu tak charakteryzuje tę doktrynę: „Rasizm Gobineau w istocie okazuje się być manifestacją instynktu arystokratycznego, reakcją arystokraty przeciwko epoce demokratycznego egalitaryzmu, emancypacji mas, przeciwko mitowi demokratycznemu o suwerennym ludzie. Gobineau tworzy mit szlacheckiej rasy rządzącej. Przeciwko zasadzie demokratycznej jakobińskiej równości postawił zasadę różnorodności ludzi. Przeciwko oświeceniowemu rozumowi stworzył mit wyższości zalet, których nie można się nauczyć i które wynikają z krwi, z rasy.” (J. Evola: Il mito del sangue. Milano 1937).
Gobineau pozornie pisze o problemach rasowych całego świata, zajmując się szczególnie historią starożytną. Jednak wszystkie te przykłady służą mu zawsze wyłącznie w jednym celu: udowodnieniu praw arystokracji (w domyśle: francuskiej) do panowania politycznego. Teza jest prosta: ludy dzielą się na dwie rasy psychologiczne, zwane „męską” i „żeńską”. Ludy germańskie, do których zaliczają się Frankowie, to najznamienitsi przedstawiciele rasy męskiej, czyli twórcy wszystkich wzniosłych idei i samej cywilizacji. Jak pisze Gobineau, „tam, gdzie element germański nigdy nie dotarł, tam nie ma cywilizacji w naszym rozumieniu tego słowa” (Essai sur l’inégalité des races humaines. Paris 1883-1885). Aby unicestwić doktrynę egalitaryzmu, Gobineau nie waha się zanegować podstawowego dogmatu chrześcijaństwa w postaci twierdzenia, że wszyscy ludzie zostali stworzeni przez Boga na Jego podobieństwo, czego wyraz jest biblijna opowieść o Adamie i Ewie jako rodzicach całego rodzaju ludzkiego. Gobineau zdecydowanie odrzuca tę biblijną historię i twierdzi, że narrację biblijną, iż „Adam jest ojcem rasy białej trzeba uznać koniecznie”, ale Biblia „nie mówi słowa o ludach żółtych”, a „ludom czarnym za ojca przypisuje Chama” (ibidem). Gobineau odrzuca w ten sposób tezę Monteskiusza, iż różnice charakterologiczne ludów są wynikiem klimatu i obyczaju; przeciwnie, mają one charakter wrodzony, wynikły z odmiennego ojca-założyciela rasy. Wynika z tego, że wolą Boga jest nierówność ras, która winna mieć odzwierciedlenie w hierarchii społecznej. Rasy wyższe – stanowiące naturalną arystokrację – różnią się od raz niższych budową fizyczną i inteligencją. W budowie fizycznej, rasy wyższe są piękniejsze, mają harmonijne kształty twarzy i budowy ciała. Ich cechą charakterystyczną jest także większa czaszka (z racji większego mózgu) w stosunku do ras niższych. Cechy te predestynują rasę „męską” do rządzenia nad tłumami nie zdolnych do przyjęcia i rozwoju cywilizacji masami przedstawicieli rasy „żeńskiej”.
Gobineau zdecydowanie przeciwstawia się idei mieszania ras, używając w tym celu argumentu Platońskiego, który autor Państwa przedstawił w znanej bajce o tzw. metalach ziemi. Zdaniem Platona, każda grupa społeczna (filozofowie, strażnicy, lud) jest zdominowana przez inny metal, warunkujący jej cechy intelektualne i fizyczne. Gobineau określenie „metal” zastępuje słowem „krew” i uważa, że przedstawiciele poszczególnych ras-stanów społecznych nie powinni się mieszać, gdyż ich potomstwo, mając pomieszaną krew, stanowi byt zdegenerowany rasowo, czyli tak fizycznie, jak i intelektualnie. Stanowi to gwałtowny protest przeciwko idei rewolucji francuskiej o przyrodzonej równości ludzi i doktrynie praw człowieka. W istocie, Gobineau posługuje się starym przesądem o tym, iż arystokracja posiada tzw. błękitną krew. Jego nowatorstwo tkwi w systematyzacji tego przesądu w postaci opracowania teorii roszczącej sobie prawa do nowocześnie rozumianej naukowości, a także na jej uniwersalizacji, gdyż dotąd miała ona charakter lokalny – np. u Boulainvilliersa – uzasadniający jedynie roszczenia szlachty francuskiej, przypisującej sobie germańskie pochodzenie, nad galijskim ludem. Teoria ta zawierała w sobie liczne sprzeczności, które jej autor ignorował mając przed oczami cele polityczne. Wymieńmy tu tylko fakt, iż tak pogardzani przezeń Galowie-plebejusze także należeli, jak Frankowie-szlachta, do rasy białej. Dlatego też Gobineau powołuje do życia dodatkową rasę germańską, nie podejmując jednak beznadziejnej próby wywiedzenia jej biblijnego posłannictwa. Wraz z Gobineau rodzi się i umiera rasizm sentymentalny, tradycjonalistyczny i [[|arystokracja|arystokratyczny]]. Jedynym jego kontynuatorem będzie Julius Evola (1898-1974).
[edytuj] Druga fala: rasizm jako ideologia polityczna
Konserwatywny bunt przeciwko epoce masowej i emancypacji, który przyświecał naukom Gobineau, zostaje w następnej, drugiej fazie rasizmu, poddany pod obróbkę teorii scjentystycznych, które wychodzą z zasad Darwina i darwinizmu społecznego. W drugiej fazie rozwojowej rasizm całkowicie traci swój charakter reakcyjny i staje się jedną z ideologii społeczeństwa masowego, choć nie jest jeszcze ideologią polityczną, gdyż nie jest spopularyzowany w szerokich masach. Tej wulgaryzacji dokona dopiero Houston Stewart Chamberlain (1855-1927). Największą zasługą Chamberlaina dla rasizmu była jego popularyzacja. Arystokratyzm Gobineau procesowi temu nie sprzyjał. Chamberlain, czyniąc z rasizmu ideologię antysemicką, uzyskał duży rozgłos pośród mieszczaństwa niemieckiego, dając mu do ręki ideologię do walki z konkurencją żydowską w handlu, przemyśle, bankowości i w wykonywaniu tzw. wolnych zawodów. Jego antysemickie teorie zostały także rozpowszechnione we Francji przez Edouarda Drumonta (1844-1917), Julesa Soury’ego (1842-1906) i Georgesa Vacher de Lapouge’a (1854-1936). W drugiej połowie XIX wieku ideologia rasizmu poczyna się dzielić na dwa nurty, które możemy określić mianem „romańskiego” i „germańskiego”. Podział ten nie pokrywa się z podziałem narodowościowym ideologów rasizmu, gdyż część francuskich ideologów (Soury, Vacher de Lapouge) skłania się wyraźnie ku orientacji „germańskiej”. Podział ten jest jednak o tyle uzasadniony, że ich teorie nie spotykają się z większym zainteresowaniem w kraju ojczystym, są za to studiowane i tłumaczone w Niemczech. Vacher de Lapouge, widząc zupełny brak zainteresowania swoimi teoriami we Francji, a znając niemiecki, zacznie w pewnym momencie życia pisać od razu po niemiecku i zaniecha drukowania swoich późniejszych prac w języku rodzimym. Teoretycy niemieccy zaś są zupełnie nieznani we Francji.
[edytuj] Rasizm łaciński
Idee rasowe w krajach łacińskich znajdziemy głównie we Francji, z rzadka we Włoszech. Hiszpania i Portugalia zupełnie ich nie znały. Idee te przenikały do Francji za pośrednictwem modnych w drugiej połowie XIX wieku nauk medycznych i biologicznych, a szczególnie psychologii. W tej ostatniej panowała bowiem wówczas we Francji opinia, iż cechy psychologiczne mają charakter dziedziczny, a ponieważ narody są wspólnotą o charakterze pokoleniowym, to psychika narodowa jest dziedziczna i odrębna dla każdego narodu. Do czołowych autorytetów naukowych, głoszących podobne tezy, zaliczali się słynni wówczas lekarze min. Claude Bernard (1813-1878), Paul Bert (1833-1886) i Jean-Martin Charcot (1825-1893), a także Gustave Le Bon (1841-1931), znany nam dziś już tylko jako autor Psychologii tłumu, który opisał psychologię narodów jako fakt dziedziczny, a charakter narodowy miałby tu być efektem mieszaniny różnych ras ludzkich, z których składa się naród (Psychologia rozwoju narodów. Warszawa 1897). Podobne teorie znajdziemy u innego lekarza-psychologa zajmującego się polityką, a mianowicie u wzmiankowanego już Soury’ego, który przedstawił je, w liczącym prawie dwa tysiące stron, dziele Centralny system nerwowy (Le système nerveux central. Structure et fonctions. Histoire critique des théorie et des doctrines. Paris 1899. T.I-II).
Idee rasowe święciły swój jedyny w historii Francji triumf jedynie w czasie ŕ Afery Dreyfusa (1894-1906), służąc jako naukowe uzasadnienie dla antysemityzmu. W czasie Afery, rasizm pojawia się u wielkiego proroka francuskiego nacjonalizmu – Maurice’a Barrèsa (1862-1923). Dla Barrèsa, Dreyfus - „dziecko Sema” i człowiek nie posiadający „cech rasy indoeuropejskiej” - stanowi koronny dowód na to, że narodowość dziedziczona jest we krwi. Żyd Dreyfus zdradził, gdyż nie czuł się Francuzem, gdyż w jego krwi nie było francuskich uczuć narodowych. Dreyfus w zasadzie nie był zdrajcą, gdyż nie był Francuzem. Był szpiegiem, którego ojczyzną jest Palestyna. „Miałem - pisze Barrès - zdanie co do sprawy Dreyfusa, zanim poznałem dowody (les faits judiciaires)” (M. Barrès: Scenes et doctrines du nationalisme. T.I. Paris 1902). Zdaniem Barrèsa, Żydzi z natury buntują się przeciwko kulturze zachodniej. Problem Żydów i cudzoziemców będzie problemem tego, iż „cudzoziemcy mają inny mózg niż my” (Un français et un stagiaire, „La Cocarde”, 23.10.1894.). Stwierdzenie to Barrès zaczerpnął od Soury’ego, który stworzył teorię dziedziczenia cech nie tylko fizycznych i intelektualnych, lecz także psychicznych, dzięki czemu psychika dzieci jest przedłużeniem psychiki ich ojców – tym samym każdy naród, każda rasa ma swoją własną, dziedziczoną z pokolenia na pokolenie, psychikę. Zgodnie z tą logiką, gdyby nawet Żyd Dreyfus chciał być francuskim patriotą, to nie umiałby nim być, gdyż jego psychika jest zdeterminowana i z natury jest on kosmopolitą, czyli kandydatem na zdrajcę. Dla Barrèsa problem Żydów jest więc kwestią dziedzicznej psychiki. Każda grupa, naród, zdaniem pisarza, posiada własną „prawdę społeczną”, którą postrzega jako obiektywną. Żyd, cudzoziemiec to człowiek posiadający odmienną „prawdę społeczną”, a więc nie może on zakorzenić się we francuskiej społeczności. Po wygaśnięciu Afery ferment rasistowski, i tak słaby, zanika zupełnie. Nawet Barrès, dostrzegając patriotyczną postawę francuskich Żydów w okopach I Wojny Światowej, wycofa się ze swych rasowych teorii. Myślenie w kategoriach rasowych zostanie także odrzucone przez szkołę ŕ Action Française.
Poza Francją, w krajach łacińskich, rasistów znajdziemy jedynie we Włoszech. W krajach iberyjskich dopiero po II wojnie światowej skojarzono słowo „rasa” (hiszp. la raza) z rasą w ujęciu antropologicznym. We Włoszech ideologia rasistowska była importowana z sąsiednich hitlerowskich Niemiec. Rozwój rasizmu łączy się tu z naciskami Niemiec, które uzależniały dostarczanie Włochom pomocy wojskowej od wprowadzenia ustawodawstwa rasistowskiego. W wyniku tych nacisków, Benito Mussolini w dniu 14 VII 1938 ogłasza ustawy rasistowskie, eliminujące Żydów z życia publicznego. Teoretycznie we Włoszech obowiązywało ustawodawstwo podobne do hitlerowskiego, jednak jego wprowadzenie ze względów koniunkturalnych, a nie ideologicznych spowodowało, że ustawy rasowe nie były przestrzegane do tego stopnia, że w Wielkiej Radzie Faszystowskiej nadal zasiadali Włosi pochodzenia żydowskiego (zostali aresztowani dopiero po zajęciu Włoch przez Niemcy w 1943 roku).
Spośród ideologów rasizmu, można w faszystowskich Włoszech wymienić jedynie Juliusa Evolę, choć jego rewolucyjny konserwatyzm powodował, że był on często prześladowany przez cenzurę. Rasizm jest, w interpretacji Evoli, formą politycznego mitu o wyższości jednych ludzi nad innymi, ale nie wyższości jednego narodu nad drugim, lecz pewnej części ludzi (arystokracji) nad pozostałymi (ludem). Rasizm nie jest demokratyczny, jest wyzbyty elementu umowy społecznej i plebejskości. W rasizmie rzekomo brak „demokratyczno-wolnomularskiej i oświeceniowej błędnej nauki o pierwotnej równości” (Grundrisse der Faschistischen Rassenlehre. Berlin 1943). Rasizm nie wywodzi się z oświeceniowych idei ludzkości, wolności, równości, umowy społecznej; jest on antyideologią, taranem miażdżącym nowożytną humanistyczną filozofię człowieka i postoświeceniową naukę o państwie, to „narastająca reakcja przeciwko demokratycznym i kolektywistycznym mitom, przeciwko mitowi proletariatu (...) i anonimowej masie” (ibidem). To, co w rasizmie szczególnie cenne, to całkowita negacja umysłowości nowożytnej, z jej przekonaniem, że każdy umysł ludzki posiada równe zdolności do odkrywania prawdy. W świecie rasowym możliwości epitemologiczne są pochodne rasie do której należy zastanawiająca się nad sensem istnienia jednostka. Zrywając z nowożytnym pojęciem rozumu jaki człowiek otrzymał od Boga, rasizm Evoli dzieli ludzi na dwie kasty (o nieprzekraczalnym charakterze), tym samym podważając fundament nowoczesnej filozofii politycznej: równość ludzi i jedność rodzaju ludzkiego. Rasizm, wracając do klasycznych korzeni podważa także antropologię chrześcijańską, na której ufundowane są, zdaniem Evoli, liberalizm, indywidualizm, demokracja i humanizm. Ludzie o lepszym statusie rasowym i epistemologicznym stają się arystokracją społeczeństwa rasowego. Kasty takiego społeczeństwa opierałyby się na zasadzie czystości krwi. A więc to nie nowożytne geny, lecz tradycyjne, arystokratyczne pojęcie „czystości krwi” stanowi esencję tak pojętego rasizmu. W rasizmie tym nie chodzi o rasową wyższość Włochów nad Chorwatami lub Arabami, lecz o rasową wyższość elity politycznej nad ludem, plebsem. Celem rasizmu Evoli jest wskrzeszenie pojęcia „arystokracji” – elity urodzenia, która wywodzi swoje prawa do władzy z „mitu” krwi. Rasizm, zdaniem Evoli, musi stworzyć arystokratyczny mit „nad-rasy”, gdzie elita polityczna będzie dzierżyła „powołanie do panowania (eine Berufung zur Herrschaft)” (ibidem).
[edytuj] Rasizm germański
W odróżnieniu od świata romańskiego, w Niemczech rasizm nigdy w XIX wieku nie stanowił marginesu. Popularność rasizmu w Niemczech ma korzenie w protestantyzmie i doktrynie predestynacji, którą rozciągnięto na całe narody rzekomo predestynowane do zbawienia lub potępienia. Po zlaicyzowaniu tej wiary, przerodziła się ona w mit narodu wybranego. Popularność tzw. pietyzmu w północnych Niemczech, zaowocowała studiami nad Starym Testamentem, który stwierdzał, że dusza ludzka umiejscowiona jest we krwi. Te dwa przekonania, złączywszy się, stanowiły fundament dla rasizmu: narodu predestynowanego, którego więzi oparte są nie na kulturze (co jest typowe dla cywilizacji łacińskiej), lecz na krwi – język scjentystyczny XIX stulecia tym związkom krwi nada nazwę „rasy”. Doktryna rasowa rozwija się w Niemczech dwoma drogami:
- stanowi powszechne wyznanie wiary o neoromantycznym charakterze (volkizm)
- stanowi obiekt studiów naukowych, które przekształcą tę koncepcję w ideologię polityczną.
Bazą rozwoju rasizmu w Niemczech jest volkizm. Był to początkowo swojego rodzaju tradycjonalizm mieszczański, któremu hołdowali przemysłowcy, intelektualiści (min. Thomas Mann), wyrażający tęsknoty Niemców za światem rolniczym i przedindustrialnym. Świat ten na początku wieku XIX był jeszcze w Niemczech żywy. Jednak gwałtowna industrializacja (”pruska droga do kapitalizmu”) sprawiła, że zniknął w ciągu kilkudziesięciu lat całkowicie. Volkizm to ideologia, której źródłem była romantyczna chęć powrotu na wieś i do natury, zabarwiona dodatkowo typowym dla niemieckiego protestantyzmu wątkiem panteistycznym: jedności człowieka ze światem organicznej przyrody. Sfrustrowani rewolucją przemysłową mieszczanie szukali ucieczki w micie życia wiejskiego i chłopskiego (nudyzm, ruch działkowiczów), obciążając winą za urbanizację, uprzemysłowienie, spaliny, hałas i przyśpieszenie rytmu życia Żydów, którzy rzekomo wynieśli idee cywilizacji typu nowożytnego z pustyń Bliskiego Wschodu. Volkizm odwoływać się będzie do koncepcji „krajobrazu” (die Landschaft), czyli otoczenia, przechowującego narodowe, odziedziczone po przodkach, tradycje, które jednostka wchłania żyjąc w ojczyźnie od maleńkości. W volkizmie pojawiają się pojęcia „zakorzenienia”; idee „ziemi i krwi” (Blut und Boden). Volkizm to antyteza racjonalizmu i nowożytnej filozofii i ich uniwersalizmu. Ma on charakter głęboko partykularny i historycystyczny. Idea Volku to swojego rodzaju niemieckie poszukiwania ładu istniejącego pomimo panującego w Niemczech liberalno–industrialnego chaosu. Ład ten jest tu utożsamiany ze średniowieczem i z wsią. Jego antytezą jest Żyd – wieczny nomad, bezpaństwowiec, człowiek całkowicie „wykorzeniony” – prekursor i pomocnik idei modernizmu. Volkizm, gardzący „żydowsko–romańskim” chrześcijaństwem, religijnych inspiracji szukał w germańskim pogaństwie, kulcie słońca i pradawnych bogów. Tą drogą odnalazł ideę gloryfikacji brutalnej siły – ideę typową dla ludów barbarzyńskich. Dla volkistów, brutalna przemoc jest istotą niemieckiego ducha narodowego. Przemoc nie jest tu więc jedynie uprawomocniana, lecz wręcz gloryfikowana. Prosty Niemiec z powieści volkistowskich wpada zwykle w chytre sieci żydowskiego bankiera i uwalnia się z nich za pomocą siły fizycznej, np. mordując lichwiarza. Pierwsi volkistowscy pisarze, jeszcze nawet Paul de Lagarde (1827-1891), odrzucali teorie rasowe, postrzegając wspólnotę volkistowską jako więź psychologiczną. Później jednak rasizm i opowiastki o ludach aryjskich na stałe zadomowiły się w volkizmie. Pierwszy do ideologii tej wprowadzi rasizm Julius Langbehn (1851-1907). Wkrótce motyw odwiecznej walki ras, szczególnie aryjskiej z semicką, stał się centralnym elementem niemieckiego nacjonalizmu. Rasizm ten odwoływał się do antycznej idei, iż wygląd fizyczny jest odzwierciedleniem stanu duchowego. Krzywy nos, blond lub ciemne włosy, krępa lub wysmukła budowa ciała stanowić miały odzwierciedlenie charakteru narodowego. Karykatury Żydów przedstawiające ich jako małych, skurczonych i szpetnych brunetów o charakterystycznym nosie wyrażały ich podły charakter; podczas gdy Niemców – jako lud solarny – pokazywano jako wysokich, dobrze zbudowanych blondynów. Wielkość i budowa czaszki stanowić miały o możliwościach i predyspozycjach mózgu. Teorie te, połączone z prymitywnie pojętym darwinizmem, stanowiły podstawę tezy o historii jako walce ras ludzkich o przetrwanie. To, co w volkizmie jest różne od teorii rasowych w krajach romańskich to fakt, że w doktrynach rasowych świata łacińskiego pojęcie „rasy” ma charakter kulturowy, psychiczny; rasa jest tu formą świadomości dziedziczonej z pokolenia na pokolenie. W niemieckim volkizmie zasadniczym wyznacznikiem rasowym jest element biologiczny. O rasowej przynależności człowieka decyduje tu jego pochodzenie, wygląd fizyczny, kształt czaszki, a nie jego idee. Duchowość jest jedynie pochodna budowie morfologicznej. W świecie łacińskim, rasy są „rasami ducha”; w świecie germańskim, rasy są „rasami biologicznymi”.
Prymitywne mity volkizmu znajdą naukowych racjonalizatorów, którzy zaczną je przedstawiać, używając do tego języka pozytywistycznego scjentyzmu. Spośród ważniejszych naukowców-ideologów rasizmu wymienić musimy Ludwiga Wilsnera (1850-1923), znanego w swoim czasie antropologa zajmującego się problematyką pochodzenia i specyfiki rasy aryjskiej, a także Teodora Poescheka (1826-1829), który wyprowadził źródła rasy aryjskiej z Arktyki, dowodząc, że Skandynawowie są najczystszymi Aryjczykami. To jemu rasizm zawdzięcza stworzenie mitu o krainie Thule – praojczyźnie Ariów. Niemieccy rasiści (K. Penk, F. Lange, H. Driesmas) zwiążą szybko swoją ideologię z niemieckim nacjonalizmem i militaryzmem, włączą do rasizmu antysemityzm i wrogość do „zażydzonego” chrześcijaństwa, uznają pacyfizm i zamiłowanie do pokoju za cechy rasy semickiej i przeciwstawią im rzekomo aryjską doktrynę brutalnej siły. Katolicyzmowi przeciwstawią prawdziwego ducha germańskiego, którego uosobieniem był Luter, którego nauki kontynuuje pruski militaryzm.
Ostatecznego „unaukowienia” rasizmu jako ideologii dokona jednak Ludwig Woltmann (1871-1907). Postać to dziś zapomniana, ale niezwykle ważna, gdyż przekształca on rasizm z volkistowskich mitów i antropologicznych badań w zwartą ideologię polityczną, czy, jak wolał ją nazywać sam Woltmann, „polityczną antropologię”. Dokonał on oceny ustrojów państwowych względem ich adekwatności do cech poszczególnych ras ludzkich. Za pomocą polityki eugenicznej myślał o wyhodowaniu „nadrasy”. W hodowli tej planował wykorzystanie teorii dziedziczenia wedle tzw. praw Mendla, czyli z odrzuceniem jednostek słabiej uposażonych genetycznie. Dzięki eugenice, rasa biała – i tak już najlepiej rozwinięta ze wszystkich ras – miała uzyskać absolutny prymat nad innymi rasami i podporządkować je sobie całkowicie. Zdaniem tego naukowca-ideologa, ludzkość dzieli się na rasy wyższe (przywódcze), do których zaliczył Greków, Rzymian, Arabów, Persów i Niemców; oraz na razy niższe, z natury predestynowane do prostszych prac lub do najzwyklejszego niewolnictwa. Wszystkie wielkie instytucje są rzekomo dziełami rasy germańskiej, która przewodzi światu od upadku Rzymu. Cechą wyróżniającą rasy przywódcze jest jasny kolor włosów. Cechę tę Woltmann chciał doskonalić dzięki wspomnianej polityce eugenicznej. Rzekomym dowodem wyższości rasowej blondynów były wielkie postaci historyczne, które miały być zawsze blondynami: Voltaire, Dante, Mirabeau, Napoleon, Hugo, da Vinci.
Wielkim popularyzatorem rasizmu był naturalizowany w Niemczech Anglik Houston Stewart Chamberlain (1855-1927), autor dwutomowego dzieła Podstawy XIX wieku (Die Grundlagen des XIX. Jahrhunderts, 1899). Praca ta mieści się na pograniczu pomiędzy nauką a mitologią polityczną, co przyznaje we wstępie jej autor pisząc: „Autor ani przez chwilę nie wyobrażał sobie, że jego książka mogłaby posiadać jakikolwiek walor naukowy” ale „autor nie jest całkowicie pozbawiony kultury naukowej” (ibidem).
Chamberlain był wrogiem tradycji rzymskiej i jej katolickiej kontynuacji, będącej wyrazem ducha „syryjsko-semickiego”. Tradycji tej przeciwstawiał germańską ideę chrześcijaństwa, której wyrazicielem był Martin Luter – „największy człowiek w historii powszechnej” (ibidem). Zdaniem Chamberlaina, błąd katolicyzmu polega na jego uniwersalnym charakterze, na propagowaniu wiary wśród wszystkich ras, narodów i ludów, co spowodowało, że religia ta, zamiast stać się ekskluzywną wiarą Germanów, stała się religią ogólnoświatową, swoistą „cloaca gentium”, podobną do wielokulturowego i wielorasowego Rzymu w ostatnim stadium swego upadku. Rolą Niemiec jest uchronić świat przed rzymsko-katolicką „latynizacją” i „chaosem etnicznym”. Chamberlain postrzegał Germanów jako rasę wyższą, nosiciela kultury, cywilizacji, twórcę państwa, prawa i sztuki. Z całą mocą trzeba jednak zaznaczyć, że Chamberlain staje się niezrozumiały bez wytłumaczenia jego pojęcia słowa „Germanie”. Nie używa on terminu „Aryjczycy” (uważa go za zbyt ogólnikowy) i rozumie pod pojęciem „Germanów” wszystkie ludy indoeuropejskie, także słowiańskie: „Słowo Germanin w tej książce oznacza różne ludy północnoeuropejskie, pojawiające się w historii jako Celtowie, Germanie właśnie i Słowianie” (ibidem). Częste pomówienia Chamberlaina, że stworzył ideologię germańskiego rasizmu, wykorzystaną następnie przez III Rzeszę stają się tym samym nieprawdziwe. Nie był on niemieckim nacjonalistą, marzył o swojego rodzaju imperium rasy białej w Europie, a I Wojnę Światową przywitał jako tragedię rasy germańskiej, która zamiast podbijać świat, poczęła mordować się wzajemnie. W jakimś sensie można go uznać za twórcę „nacjonalizmu” paneuropejskiego, skierowanego przeciwko ludom kolorowym, a przede wszystkim przeciw Żydom.
Antysemityzm zajmuje w doktrynie Chamberlaina czołowe miejsce, co różni go od Gobineau-filosemity (Adam był wszak ojcem zarówno Żydów, jak i Franków). O Żydach Chamberlain pisze, że „wydaje się, że gromadzi się w tym małym narodzie cała podłość do której ludzie są zdolni” (ibidem). Są oni postrzegani wyłącznie jako negacja dorobku germańskiego, antyteza wszystkiego, co wzniosłe i piękne. Żydzi są przedstawicielami ciemnego świata semickiego, gdzie liczy się jedynie pieniądz i proste potrzeby materialne. Historia świata przedstawia się tedy jako wojna rasy germańskiej z rasą semicką. Największym rzekomo sukcesem semitów było stworzenie Kościoła katolickiego, będącego synonimem nietolerancji i dogmatyzmu żydowskiego. Chamberlain był więc zagorzałym antypapistą, ale równocześnie gorliwym protestantem, którego najbardziej znanym chyba wkładem w rozwój rasizmu było opracowanie teorii o Jezusie Chrystusie jako Germaninie. Jego zdaniem, Jezus będąc synem Boga, tym samym nie był Żydem. Po drugie, Chamberlain twierdzi, że nazwa Galilea pochodzi od łacińskiego słowa Gentils, tłumaczonego przezeń jako „krąg barbarzyńców”, gdyż nie była zasiedlona przez Żydów, lecz niedobitki autochtonów sprzed przybycia Żydów do ziemi Kanaan i dlatego Salomon sprzedał tę ziemię władcy Tyru, który ją do końca skolonizował nieżydowskimi osadnikami. W okresie hellenistycznym masowo osiedlali się tu Grecy, którzy byli Germanami. Skoro zaś uniwersalna nauka Jezusa była antytezą monolatrii żydowskiej, to Chemberlain widzi w tym ostateczny dowód, że Jezus nie wychował się w domu żydowskim i „nie ma najmniejszego powodu aby uznać, iż rodzice Jezusa Chrystusa byli z rasy żydowskiej” (ibidem). Byli najprawdopodobniej zjudaizowanymi Grekami.
Chamberlain uważa, że różnice rasowe mają dwojaki charakter. Niezwykle istotne jest mierzenie czaszek, gdyż „kształt głowy i struktura mózgu decydują o strukturze myśli”. (ibidem). Ale istotne są także idee, które są przekazywane genetycznie i są niezależne od budowy fizycznej, a konkretniej, to budowa fizyczna i kształt czaszki są wyrazem idei. Dodawszy do tego przekonanie, że państwa i cywilizacje umierają z powodu wymieszania nie genów, lecz przeciwstawnych sobie idei, dochodzimy do wniosku, że rasizm Chamberlaina stanowi tylko sprzeciw wobec zjawiska zwanego dzisiaj wielokulturowością. Badaniom czaszek Chamberlain poświęca zaledwie kilkadziesiąt stron w liczącym ponad tysiąc dziele Podstawy XIX wieku. Jeśli będzie on pisał o „chaosie etnicznym”, to zaraz doda, że rozumie przez to chaos idei i kultur, a nie mieszanie się genów. Zresztą brak tu także sprzeciwu wobec mieszaniu się ludów, o ile nie dochodzi do zmieszania z rasą semicką, która infekuje każdą kulturę swoimi ideami. Chamberlain – jako pannacjonalista europejski - nie sprzeciwia się mieszaniu się ludów europejskich, a nawet uważa to za zjawisko korzystne, gdyż brak dopływu zewnętrznego materiału genetycznego może doprowadzić do degeneracji rasy i pokazuje, że wielkie imperia germańskie powstały zwykle właśnie po zmieszaniu ludów: Grecja po najeździe Jonów i Dorów, Francja po podboju przez Franków. Żydzi też są mieszanką ras pierwotnych i problem z nimi nie tkwi w genach, lecz w kulturze. Chamberlain sprzeciwiał się asymilacji Żydów jako narodu, ale nie asymilacji wybranych jednostek.
Rasizm Chamberlaina to swojego rodzaju reakcja obronna na przenikanie do kultury zachodniej elementów kultury semickiej, które Chamberlain dostrzega tak w katolicyzmie, jak i w nowożytnych ideologiach. Jedynie antyk i protestantyzm wydają mu się być emanacją czystego ducha rasy białej. Przełomowość jego koncepcji polega na usytuowaniu rasizmu jako ideologii antysemickiej. I ten właśnie element zdominuje tę ideologię w przyszłości.
Od prac Woltmanna możemy mówić o rasizmie jako ideologii politycznej, świeckiej religii konkurencyjnej do „zjudaizowanego” chrześcijaństwa i tradycyjnych instytucji, dającej odpowiedzi na wszystkie pytania filozoficzne, polityczne, ustrojowe i społeczne. Powszechność w Niemczech przesądów volkistowskich dawała tej ideologii nośność. Z kolei dzięki pracom Chamberlaina, rasizm stał się w Niemczech ideologią popularną, gdyż naukowy język antropologów pokroju Woltmanna nie nadawał się do takiej popularyzacji. Mimo to rasizm nie był związany z jakąś jedną, konkretną partią polityczną. Monarchia wilhelmiańska w jakiejś mierze była mu przychylna, a nawet sama była wyrazem militaryzmu, który rasiści propagowali, ale jej tradycyjne, pruskie idee i obyczaje były dla rasistów nazbyt mało radykalne. Z kolei ugrupowania nacjonalistyczne niemieckie wahały się pomiędzy rasizmem a nacjonalizmem. Zjednoczenie Niemiec przez Otto von Bismarcka (1871) było triumfem idei tzw. małoniemieckiej (bez zjednoczenia Prus z Austrią), czyli nacjonalistycznej, a nie rasowej (ta ostatnia postulowała rozwiązanie pangermańskie). Upadek monarchii niemieckiej (1918) i porażka ideologii nacjonalistycznych otworzyły przed rasizmem szansę zwycięstwa nad koncepcjami nacjonalistycznymi. Idealnym wyrazicielem rasizmu stać się mógł człowiek, który uważał się za Niemca, ale w Niemczech się nie urodził, co skazywało go na skłonność do rozwiązań rasistowskich w postaci pangermanizmu, który postulował „dokończenie” zjednoczenia Niemiec, które Bismarck zaczął, ale które także, jak mu się wydawało, przedwcześnie skończył. Nie jest kwestią przypadku, że na czele ruchu nazistowskiego (ŕ nazizm) stanął Austriak Adolf Hitler (1889-1945), a głównym jego ideologiem był Niemiec z nadbałtyckich prowincji Rosji, Alfred Rosenberg (1893-1946). O ile Hitler był praktykiem rasizmu, o tyle Rosenberg nadał tej ideologii ostateczny kształt.
Rosenberg tworzy z rasizmu ideologię nazizmu, traktując go jako „mit”, „formę nowej religii” przeciwną „demokratyczno-marksistowskimi łagrowi” (Der Mythus des 20.Jahrhunderts, 1930). W ideologii tej znajdziemy powtórzenie wszystkich mitów charakteryzujących dotychczasowy rasizm, w rodzaju ras żeńskich (chtonicznych, tellurycznych, księżycowych) i męskich (uranicznych, solarnych), krainę Thule jako aryjską Atlantydę itd. Zainteresowania Rosenberga koncentrują się na nowej wizji historii, widzianej z perspektywy rasowej, stanowiącej oddzielny, ideologiczny światopogląd (die Weltschauung), której osią jest odwieczny i nieredukowalny konflikt pomiędzy rasami wyższymi i niższymi, a konkretnie, pomiędzy Aryjczykami a Żydami. Rosenberg, w sposób dla rasizmu niemieckiego typowy, wiązał rasę nordycką (germańską) z powstaniem cywilizacji, sztuki i nauki. Żydzi stanowili rasę negatywną, „antyrasę” (die Gegenrasse), która zajmować się miała wyłącznie destrukcją geniuszu nordyków, choć nie odmawiał Żydom pewnej inteligencji, za pomocą której dokonują oni destrukcji. Nawoływał tedy do zakazania Żydom piastowania funkcji państwowych, służby wojskowej, zajmowania się bankowością. Nigdy jednak nie napisał niczego co świadczyłoby o planowaniu przezeń ludobójstwa; raczej przychylał się ku wizji stworzenia państwa żydowskiego, o czym świadczy jego sympatia do syjonizmu. Zdecydowanie jednak odrzucał program asymilacji: „Nie ma nic bardziej fałszywego, jak przekonanie, że można przerobić Żyda w Palestynie, Ameryce lub w Niemczech na uczciwego i pożytecznego człowieka. Żyd zawsze będzie oszukiwał, czynił zło i zachęcał do zbrodni, gotowy bezustannie popełnić przestępstwo, byle była w tym jego korzyść” (A. Rosenberg: Kampf um die Macht. München 1938). W świecie współczesnym, Żydzi są odpowiedzialni za dwie wielkie plagi: kapitalizm z jego plutokratycznymi rządami oraz bolszewizm. W ideologii Rosenberga zwraca uwagę fakt, że właściwie nie udało mu się zdefiniować pojęcia Żyda i definiował go w uznaniowej formule, że Żydem jest ten, „kogo rodzice, ojciec lub matka, są traktowani przez Żydów jako członkowie narodu żydowskiego” (ibidem), a także ten, kto ma współmałżonka–Żyda. Słowa „są traktowani przez Żydów” sugeruje tu znaczny stopień uznaniowości, co być może związane było z podejrzeniami, że sam Rosenberg (podobnie jak i Hitler) ma żydowskie korzenie. Ten element subiektywizmu dawał szansę zaklasyfikowania do nie-Żydów kogoś o żydowskich korzeniach, a kto swoją myślą i czynem dowodzi przynależności do rasy nordyckiej. Z drugiej strony, żaden nordyk nie uchronił się przed „zażydzeniem” (die Verjudung), czego wyrazem jest ideologia liberalna, kosmopolityzm, pacyfizm, socjalizm, masoneria, a nawet jezuityzm. Istota żydostwa tak naprawdę nie tkwiła, jego zdaniem, chyba w problemie rasowym, lecz religijno-kulturowym, ponieważ istoty problemu semickiego Rosenberg doszukiwał się w judaizmie, a nie w genach, wysuwając przeciwko Żydom min. zarzut ukrzyżowania Chrystusa i sprowadzenia religii do systemu prawnego kosztem wewnętrznego przeżycia wiary – warto tu zwrócić uwagę na protestancką genezę tego rasizmu, gdzie obok zarzutu ukrzyżowania pojawia się, typowy dla pietyzmu, postulat interioryzacji wiary kosztem dogmatyki.
Ideologia rasizmu Rosenberga znalazła swój instytucjonalny wyraz w ustawodawstwie III Rzeszy, a konkretnie w Ustawach Norymberskich (1935) - przygotowanych przez samego Rosenberga - składających się z ustaw o obywatelstwie Rzeszy, o ochronie krwi niemieckiej i niemieckiej czci, o barwach i fladze Rzeszy. Na mocy tych aktów Żydów można było pozbawić obywatelstwa, ochrony prawnej i własności. Nie mogli również pełnić służby w urzędach państwowych ani w wojsku. Zakazano im również wywieszać flagę państwową. Wedle ustawy o ochronie krwi zabraniano zawierania małżeństw między Aryjczykami i nie-Aryjczykami, zezwalano rozwiązywać już zawarte małżeństwa tego typu, zaś stosunki seksualne między rasami podlegały karze jako tzw. zhańbienie rasy (die Rassenschande). Ustawy również definiowały kogo uznawać za Żyda, mieszańca i Aryjczyka, przyjmując formułę, że Żydem jest ten, kogo przynajmniej jeden z dziadków był Żydem. Nieoficjalnym wyrazem hitlerowskiego rasizmu był oczywiście holocaust, choć tzw. ostateczne rozwiązanie nigdy nie wchodziło w skład ideologii rasizmu.
[edytuj] Rasizm w okresie powojennym
Po zakończeniu II wojny światowej, wraz z upadkiem hitleryzmu i upowszechnieniem wiedzy o jego zbrodniach, rasizm został ostatecznie skompromitowany. Stracił status dyscypliny naukowej i stał się ekstremistyczną ideologią marginalnych grupek skinheadów, których cele ograniczają się raczej do wywołania bijatyk na osiedlu, niż do pogłębiania teorii o rasach ludzkich. Trudno znaleźć dziś jakiegokolwiek znaczącego teoretyka tej ideologii. Przez wiele lat za klasyczny przypadek ustawodawstwa rasistowskiego uważano tzw. apartheid w Republice Południowej Afryki, który dzielił ludność kraju na kilka kategorii postrzeganych jako rasowe (co zresztą – podobnie jak w przypadku niewolnictwa murzynów w USA - nie do końca jest słuszne, gdyż np. napływowi murzyni Bantu mieli mniejsze prawa niż murzyni-autochtoni, np. Buszmeni i Hotentoci). System apartheidu zniesiono w 1990 roku. W wielu krajach istnieją różnego rodzaju systemy o charakterze rasowym, lecz nie mają one formuły prawnej, będąc pewną praktyką polityczną. Obecnie jedynym krajem na świecie, gdzie obowiązuje ustawodawstwo stricte rasistowskie, jest Izrael, gdzie Palestyńczycy, mimo posiadania obywatelstwa, nie mogą piastować wielu stanowisk publicznych. W Izraelu zachowało się także rasistowskie określenie przynależności do narodu, które jest dziedziczone po matce, co w praktyce uniemożliwia naturalizację cudzoziemca.
Problematyka rasistowska nie znikła jednak z języka dziennikarskiego, a także naukowego. Poza zwalczaniem, głównie przez partie i media lewicowe, przejawów autentycznego, choć spontanicznego rasizmu o ulicznym charakterze, objawiającego się min. pobiciami w miastach zachodniej Europy członków innej rasy, doszło w okresie powojennym do pojawienia się zupełnie nowych form rasizmu, a także mutacji samego znaczenia terminu. Warty zaznaczenia jest trend, że wraz z zanikaniem rasizmu pośród białej ludności Europy i Stanów Zjednoczonych, zaczął się objawiać rasizm grup dotychczas dyskryminowanych przez rasę białą. Poza wzmiankowanym już Izraelem, gdzie ustawodawstwo rasistowskie stosuje się w stosunku do Arabów, podobne zjawisko obserwujemy w Stanach Zjednoczonych, gdzie rozwija się rasizm murzynów, skierowany przeciwko białym Amerykanom. Jego twórcą jest Malcolm X (właść. El Hajj Malik El-Shabazz, 1925-1965) – pospolity przestępca, który w więzieniu przeszedł na islam i stał się ideologiem czarnego rasizmu.
Drugim zjawiskiem jest redefinicja samego terminu „rasizm”. W zdominowanej przez lewicę politologii francuskiej (np. prace P.-A. Taguieffa), słowo „rasizm” nabiera od kilkunastu lat zupełnie nowego znaczenia. Rasistą jest nie tylko ten, kto uważa, że ludzie dzielą się na odmienne rasy i ma to swoje źródła genetyczne, lecz także ten, kto odrzuca uniwersalistyczne przesłanie praw człowieka, twierdząc, że idee i instytucje demokratyczne są unikalnym wytworem cywilizacji zachodniej i są nie przeszczepialne do innych kultur. Idee takie prowadzą do zarzutów o rasizm „kulturowy”. Co więcej, obrona kultur pozaeuropejskich przez westernizacją, prowadzona w imię obrony lokalnej tradycji i specyfiki, uchodzi za formę rasizmu, gdyż oznacza negację uniwersalizmu ideologii demokratycznej. Do tak rozumianego rasizmu zalicza się nawet obrona praw kobiet islamskich do noszenia we Francji tradycyjnego muzułmańskiego nakrycia głowy. Zmuszanie ludzi innych kultur nazywa się tedy ich „emancypacją”, a obronę ich tradycji „rasizmem”.
| Autor |
|---|
| Adam Wielomski |
[edytuj] Bibliografia
- J. Evola: Il mito del sangue. Milano 1937;
- K. Wessely : Pangermanismus : Geschichte und Widerlegung eines Schlagwortes. Linz 1938;
- L. Poliakov: Le Développement de l'antisémitisme en Europe aux temps modernes. Paris 1968 ; idem : Les idées anthropologiques des philosophes du siècle des Lumières. Paris 1971 ; idem : Le Mythe aryen, essai sur les sources du racisme et des nationalismes. Paris 1971 ;
- G.L. Mosse: Kryzys ideologii niemieckiej. Warszawa 1972;
- J. Balicki: Afrykanerzy, Afrykanie, apartheid. Warszawa 1980 ;
- D. Grinberg : Geneza apertheidu. Wrocław 1980 ; P.-A. Taguieff : La force du préjugé. Paris 1988;
- J. Sylvie : Gobineau. Paris 1990; F. Castradori : Le racini dell’odio. Milano 1991 ;
- G.L. Mosse:: Il razzismo in Europa dalle origini all’olocausto. Milano 1992; F. Maiello : Gobineau’s Hidden Social Theory. Roma 1993;
- J. Kmieciński: Nacjonalizm w germanoznawstwie niemieckim w XIX i początkach XX wieku. Łódź 1994 ;
- M. Maciejewski: Żydzi w koncepcjach Alfreda Rosenberga, „Studia nad Faszyzmem i Zbrodniami Hitlerowskimi”, t. 18(1995);
- P.-A. Taguieff: La couleur et le sang. Paris 1998 ;
- B. Boxill: Race and racism. New York 2001;
- A. Wielomski : Teoria ras ludzkich Juliusa Evoli, „Studia nad Faszyzmem i Zbrodniami Hitlerowskimi”, t. 25 (2002);
- K. Uzarczyk: Podstawy ideologiczne higieny ras i ich realizacja na przykładzie Śląska w latach 1924-1944. Toruń 2003.
