Państwo

Z Metapedia

Państwo - to podstawowe pojęcie polityczno-prawne za pomocą którego opisujemy model ustrojowy i prawny życia pewnej wspólnoty ludzi na określonym terytorium, gdzie możemy wyróżnić władzę o charakterze suwerennym.

Spis treści

Pojęcie i istota państwa

Pojęcie państwa było wielokrotnie definiowane w historii ludzkości i w definicjach tych kładziono nacisk na różnorakie elementy wyróżniające państwo od innych wspólnot ludzkich. W klasycznej filozofii politycznej, za element wyróżniający państwo uważano zasadę sprawiedliwości, którą winna kierować się władza, dzięki czemu społeczeństwo wykazuje dbałość o dobro wspólne, mające pierwszeństwo przed partykularnym. Obrazują to ówczesne definicje państwa. Najstarszą znaną nam definicją jest ta, którą pozostawił Arystoteles: „wspólnota równych mająca na celu możliwie doskonałe życie” (Polityka, Warszawa 1964); św. Augustyn charakteryzuje państwo jako „zostającą w zgodzie gromadę ludzi”, która kieruje się sprawiedliwością, co odróżnia ją od „bandy” (św. Augustyn: Państwo Boże, Warszawa 2002). Ujęcie klasyczne charakteryzuje się tedy położeniem nacisku na kwestie etyczno-moralne funkcjonowania państwa – które postrzegane jest jako wychowawca obywateli w cnocie, a nie na aspekty polityczne i prawne, co charakteryzuje nowoczesną myśl o państwie. Te ostatnie do pojęcia państwa wprowadzą dopiero ludzie z epoki renesansu. Wtedy Jean Bodin (1530-1596) zdefiniuje państwo jako „sprawiedliwy rząd nad wieloma rodzinami i nad tym, co jest dla nich wspólne z władzą suwerenną na czele” (J. Bodin: Sześć ksiąg o Rzeczypospolitej. Warszawa 1958). Moralne aspekty państwa zostaną ostatecznie przekreślone w wieku XIX przez nurt rewolucyjny, który połączy pojęcie państwa z przemocą i uciskiem. Marksiści definiują państwo jako „formę panowania klasowego”. Podobne odrzucenie aspektu moralnego charakteryzuje ówczesny liberalizm i pozytywizm – wspomnijmy tu klasyczną definicję państwa Georga Jellinka, która po dziś dzień uważana jest za obowiązująca w naukach politycznych – państwo to terytorium, ludność, władza suwerenna (G. Jellinek: Ogólna nauka o państwie, Warszawa 1921). W XIX i XX wieku państwo traktowane jest jako pewien samodziałający mechanizm, a nie struktura wyrastająca pośród zasad moralnych i na nich oparta. Po doświadczeniach totalitaryzmu, po II wojnie światowej uwidacznia się proces odwrotu od separacji pojęcia państwa i pojęć etycznych, co uwidacznia się w próbie poddania państwa zasadom wynikłym z Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

Państwo stosunkowo łatwo jest pomylić z inną wspólnotą ludzi, która także spełnia cechy definicji Jellinka, czyli posiada terytorium, ludność i władzę. Cechą, dzięki której możemy rozpoznać czy dany organizm polityczny – mający ludność, terytorium i władzę - jest państwo, czy też nie, jest atrybut suwerenności. Państwo go posiada, inne wspólnoty (prowincje, kraje związkowe) zaś go nie posiadają. Pojęcie to zostało wymyślone w wieku XIII przez prawników francuskich i włoskich i upowszechnione w dobie renesansu przez tzw. legistów (Bodin, Carton Le Bret). Suwerenność możemy zdefiniować jako absolutną niezależność państwa (zewnętrzną i wewnętrzną), czyli jako prawną niemożność narzucenia państwu woli, prawa, sojuszu itd. Państwo suwerenne to takie, które samodzielnie decyduje o wszystkich kwestiach prowadzonej przez nie polityki wewnętrznej i zagranicznej. Suwerenność w żaden sposób nie może być uszczuplona lub podzielona prawnie na korzyść państwa ościennego; jest przeto absolutna, co oznacza, że państwo może być albo całkowicie suwerenne, albo niesuwerenne. Nie istnieje suwerenność częściowa lub ograniczona. Jak uczy wzmiankowany Bodin, państwo może co najwyżej czasowo „delegować” pewne elementy swojej suwerenności na osobę (osoby) lub instytucje międzynarodowe, ale z zastrzeżeniem możliwości cofnięcia tej delegacji w każdej chwili i wedle wolnej woli.

Współcześnie przyjmuje się, że państwo jest to grupa ludzi żyjąca na określonym granicami terytorium, posiadająca władzę suwerenną, czyli formalnie niepodległą wobec nikogo z zewnątrz. Jest to definicja o charakterze modelowym. Czasami bowiem możemy mówić o państwach, które nie posiadają terytorium, ludności lub suwerennej władzy. Dzieje się tak, gdy kilka lub szereg państw formalnie uznaje istnienie państwa, którego materialnie nie ma, gdyż zostało anektowane przez sąsiadów (np. Polska 1939-45). Państwo takie może prowadzić politykę międzynarodową, zawierać sojusze, mieć własny rząd i siły zbrojne na terytorium innego państwa Jest to jednak państwo iluzoryczne, gdyż jego byt zależy od dobrej woli innych państw, które chcą uznawać jego istnienie, i kończy się w chwili, gdy państwa te swoje uznanie cofają (co przydarzyło się rządowi londyńskiemu w 1945 roku). Może się także zdarzyć, że państwo istnieje formalnie (jako podmiot prawa międzynarodowego), ale nie posiada atrybutu suwerenności (np. PRL). Można wtedy mówić o państwie zależnym, czyli posiadającym zewnętrzne i pozorne atrybuty państwa, ale nie będącym nim w rzeczywistości. W takim przypadku, państwo istnieje jako podmiot prawa międzynarodowego, będąc w istocie terytorium zamieszkałym przez daną ludność i posiadającą władzę z zewnętrznego nadania. To władza nadająca ją jest władzą suwerenną, a nie ta, która nominalnie rządzi na powierzonym jej terytorium zakreślonym granicami państwowymi.

Historia państwa

Państwo jest pojęciem historycznym. Nie jest bytem istniejącym zawsze i wszędzie – a przynajmniej nie w znaczeniu jakie jest mu nadawane w naszym kręgu cywilizacyjnym. Cała nowożytna myśl zachodnioeuropejska koncentruje się wokół państwa, jego ustroju, polityki, stosunku do kwestii społecznych, gospodarczych i światopoglądowych. Państwo znajduje się w centrum uwagi wszystkich politycznych myślicieli zachodnich od XVI wieku, bez względu czy będzie to liberał John Locke (1632-1704), demokrata Jean Jacques Rousseau (1712-78), komunista Włodziemierz Lenin (1870-1924), konserwatysta Joseph de Maistre (1753-1821); nieświadomie nawet anarchiści – programowo głoszący bunt przeciwko państwu – kierują swoje myśli zawsze wokół państwa Pozwala to stwierdzić, że ludzie z naszego kręgu cywilizacyjnego nie umieją myśleć o polityce i społeczeństwie poza państwem. Stwarza to nam, ludziom Zachodu, pozór, że państwo jest konieczne i istniało od zawsze w takim rozumieniu, w jakim ukształtowała je nowożytna Europa.

Starożytność

Świat starożytny poznał instytucję państwa stosunkowo późno, gdyż o państwie można tu mówić dopiero w okresie potęgi Aten i Sparty w Grecji, a w przypadku Rzymu, dopiero gdy zaczął on ekspansję na ziemie sąsiadów. Podstawową jednostką polityczną świata starożytnego jest organizacja plemienna lub państwo-miasto (polis, civitas). Stary Testament poucza nas, że gdy plemiona izraelskie dokonywały podboju Ziemi Kaanan, to w tej niewielkiej w końcu krainie, toczyły wojny z dziesiątkami „miast” i „królów”; Grecja składała się z ok. kilkaset polis, z których najmniejsze liczyły zaledwie po kilkudziesięciu obywateli i zajmowały jedną dolinę; Rzym był początkowo niewielkim miastem na Palatynie, a każde inne miasto w Lacjum stanowiło odrębne państwo. W przypadku Izraela możemy mówić o plemionach, które w państwo przekształca dopiero król Saul. Wszystkie te miasta lub plemiona nie są państwami w naszym rozumieniu tego słowa – są to samodzielne wsie, miasteczka, albo wspólnoty sąsiedzkie. Nie tworzą one jednego organizmu politycznego i tak samo często występują zbrojnie przeciwko komuś, jak toczą wojny pomiędzy sobą. Nie prowadzą samodzielnej polityki zagranicznej, lecz występują zwykle jako sojusze. W państwo zostają zmienione w wyniku (zwykle zbrojnej) unifikacji. Wtedy powstają pierwsze państwa: Ateny, Sparta, Republika Rzymska, monarchia Izraelska. Struktury te mają ludność, terytorium i władzę, którą moglibyśmy – wedle współczesnych kryteriów – określić mianem suwerennej.

Średniowiecze

Wraz z upadkiem Rzymu (476), rozpada się instytucja państwa. Mówimy wprawdzie o państwach Wandalów, Gotów czy Franków, nie są to jednak państwa w naszym pojęciu tego słowa, gdyż system polityczny Średniowiecza opiera się na feudalizmie, ten zaś odrzuca to, co w XIII wieku prawnicy nazwali suwerennością, czyli brakiem ograniczeń formalno-prawnych władzy politycznej w stosunkach wewnętrznych. Chodzi tu o kardynalną zasadę feudalizmu Wasal mojego wasala nie jest moim wasalem. W jej wyniku, każde lenno i każdy feudał prowadzi własną politykę wewnętrzną i zagraniczną podlegając zwierzchności swojego suzerena raczej nominalnie niż w praktyce. Wielokrotnie zdarza się, że monarchia i jego feudał znajdują się, w czasie wojny, po przeciwnych stronach, a władza zwierzchnia – w wyniku tzw. prawa ziemskiego (immunitety) utraciła kontrolę nad ziemiami wasali. Suzeren może być – z danej ziemi – lennikiem osoby, która jest jego wasalem w innym regionie kraju. Wielu feudałów jest lennikami kilku monarchów równocześnie. Rozwojowi instytucji państwa nie sprzyja także forma ustrojowa w postaci monarchii patrymonialnej - dzielonej między synów po śmierci władcy – gdzie państwo postrzegane jest jedynie jako własność prywatna monarchy, która jest dziedziczona, zapisywana w testamencie jak każda inna forma własności. W systemie tym prywatna szkatuła władcy jest tożsama z budżetem państwa, jego wola z wolą państwa; zarazem jednak prawo tradycyjne jest traktowane jako zapis woli Boga i król nie jest tu prawodawcą.

Państwo nie jest suwerenne także dlatego, że cesarz i papież mają prawo – a przynajmniej roszczą je sobie, często skutecznie - do obalania monarchów. Nie ma tu więc mowy o państwie, a jedynie o wyodrębnionym terytorium. Ówczesne państwo jest luźną federacją mniejszych wspólnot politycznych (lenn, miast), a samo stanowi część składową niejasno określonego uniwersalistycznego pojęcia Christianitas lub Respublica Christiana, gdzie o władzę walczą cesarz z papieżem. Poszczególne państwa to części składowe tej federacji chrześcijańskiej: terra, terre, Land. Na te jednostki terytorialne nie należy kalkować naszego pojęcia państwa – nieporozumienie to obrazuje doskonale przykład Zjazdu Gnieźnieńskiego (1000). Kalka pojęcia współczesnego państwa prowadzi do błędnych wniosków, że Otton III zaakceptował w jego trakcie suwerenność Polski, gdy tymczasem uznał ją – jako Sclavinię i obok Galii, Italii i Germanii – za autonomiczną część składową swojego uniwersalnego Cesarstwa.

Kształtowanie się nowoczesnego państwa

Państwo w nowoczesnym znaczeniu tego słowa, wyłania się pod koniec Średniowiecza. Wtedy to powstają pojęcia Korony i monarchii stanowej, co oznacza oddzielenie państwa jako instytucji od osoby władcy, a co wyraża filozofia św. Tomasza z Akwinu. Pojęcie Korony możemy identyfikować z nowocześnie rozumianym państwem, gdyż Korona posiada jasno określone terytorium, a władza prerogatywy ustanowione na mocy prawa publicznego. Równocześnie zmierzchają uniwersalizmy: papieski i cesarski. Niszcząca feudalizm i centralizująca terytorium monarchia ogłasza swoją niezależność od papieża i cesarza, zgodnie z formułą Król jest cesarzem we własnym kraju” (rex est imperator in regno suo). Pojawia się pojęcie racji stanu – czyli interesu państwa. Do rozpadu uniwersalizmu i wyłonienia się suwerennych państw narodowych przyczyniła się także reformacja, która ostatecznie podważyła cesarski i papieski uniwersalizm w ramach Christianitas, emancypując mniejsze jednostki terytorialne do roli państw suwerennych. Wtedy także pojawiają się dwa pojęcia: suwerenności i samego państwa Suwerenność nie ma swojego odpowiednika w języku łacińskim, co świadczy o tym, że termin taki nie był ani znany, ani potrzebny w średniowieczu. Jest neologizmem od słowa „superus” (wyższy, przełożony). Słowo suwerenność (la souverainété) wymyślił paryski prawnik Beaumanoir. Wtedy także upowszechnia się pojęcie państwa - „status” – słowo znane wcześniej, ale raczej kojarzone z jakąkolwiek jednostką terytorialną lub stanem społecznym. Teraz nabiera znaczenia „państwo”. Do powszechnego użycia wprowadza je (włoskie stato) we Włoszech Nicolo Machiavelli (1469-1527).

Historia następnych stuleci jest zapisem rozwoju państwa, które bezustannie emancypuje się od różnorakich systemów normatywnych o charakterze uniwersalnym. W renesansie król wprawdzie podlega jeszcze Bogu, ale już nie moralności; w oświeceniu państwo zostaje uwolnione od jakichkolwiek ograniczeń moralnych, religijnych i tradycyjnych (absolutyzm oświecony). Zostaje także ponownie połączone z osobą władcy, o czym dobitnie świadczą przypisywane Ludwikowi XIV słowa „państwo to ja” (l’Etat c’est moi). Ta emancypacja od tradycyjnych hamulców władzy swój ostateczny wyraz doktrynalny znajdzie w XIX wieku w tzw. pozytywizmie prawniczym, gdzie państwo jest ostatecznie uwolnione od jakichkolwiek pojęć uniwersalnych i normatywnych o jakimkolwiek charakterze. XVII i XVIII wiek to złota epoka instytucji państwa suwerennego, gdzie suwerenność jest naprawdę absolutna, a monarcha cieszy się nią tak w stosunkach zewnętrznych jak i wewnętrznych.

Od 1789 roku, czyli wybuchu Rewolucji Francuskiej, zacierać się zaczyna granica pomiędzy państwem i społeczeństwem. Początkowa doktryna liberalna państwa jako „stróża nocnego” zostaje zastąpiona – wraz z procesami demokratyzacji – państwem coraz to bardziej ingerującym w życie społeczne. Społeczeństwo przenika państwo, kieruje nim swoją suwerenną wolą; jednak państwo w coraz większym stopniu przenika i kontroluje życie społeczne. Zaowocuje to prawdziwą apoteozą państwa w XX wieku, gdy społeczeństwa typu masowego, wyemancypowane politycznie i pragnące podporządkować sobie państwo, stworzą systemy totalitarne, gdzie państwo stanie się omnipotentnym i wszechmocnym „śmiertelnym bogiem” (G.W.F. Hegel) i gdzie zaciera się całkowicie granica pomiędzy państwem (życiem publicznym) a społeczeństwem (sferą prywatną). Totalitaryzm – będący zwyrodnieniem państwa, które przekształca się w monstrualne narzędzie masowej zbrodni – nie tylko wypaczył ideę państwo, karykaturując ją, lecz także spowodował wzrost nastrojów sceptycznych co do państwa jako wyraziciela wartości, a szczególnie tego, że posiada ono długofalowe interesy przeciwne krótkowzrocznym interesom większości obywateli (czyli, że winno kierować się racją stanu). Ponadto każdy z totalitaryzmów dążył do stworzenia państwa uniwersalnego, w którym zapanują rządy wybranej rasy lub klasy społecznej. Tym samym totalitaryzmy przekraczały granice tradycyjnego państwa narodowego, szukając wspólnot o szerszym, a nawet uniwersalistycznym charakterze. Koalicje antytotalitarne także miały charakter ponadpaństwowy. Spowodowało to narodzenie idei zmierzchu państwa jako podmiotu międzynarodowego.

Przyszłość państwa

Po zakończeniu II Wojny Światowej możemy zaobserwować, w naszym kręgu cywilizacyjnym, dwojaki charakter ewolucji państwa: wzrost jego omnipotencji połączony z jego zanikaniem.

Omnipotencja

Wzrost kompetencji państwa obserwujemy od zakończenia I wojny światowej. Wynika on z pauperyzacji społeczeństw nieprzygotowanych materialnie do czteroletniej wojny totalnej. Bezrobocie, unicestwienie oszczędności przez szalejącą inflację spowodowało wzrost nastrojów roszczeniowych względem liberalnego dotąd państwa, które winno teraz zadbać o los spauperyzowanych mas. Zaowocowało to wzrostem interwencji państwa w gospodarkę w krajach dotąd liberalnych (keynesizm) lub wywrócenie państwa liberalnego i zastąpienie go totalitarnym (Rosja, Włochy, Niemcy). Po upadku totalitaryzmu (Niemcy-Włochy 1945; komunizm – 1989) przetrwało przekonanie, że państwo winno rozwiązywać kwestie społeczne i gospodarcze, a nie wrócić do modelu rynkowego. Swój ideologiczny wyraz znalazło to w doktrynie socjaldemokracji i idei tzw. państwa opiekuńczego. System ten polega na coraz to większej kontroli nad życiem społecznym i gospodarczym, jednak bez uciekania się do dyktatury i systemu represji. Od 1918 roku rola państwa bezustannie rośnie, a budżet pochłania i prowadzi redystrybucję coraz to większej części dochodu narodowego. W tym sensie, można mówić o umacnianiu się państwa jako regulatora życia społecznego.

Zanik państwa

Rozrostowi zainteresowania państwa życiem społecznym i gospodarczym towarzyszy jednak wyraźne osłabnięcie w tradycyjnych jego kompetencjach. Państwo socjalne jest przeraźliwie nieporadne – jest drogie, jego usługi są na niskim poziomie, a cały projekt państwa socjalnego wydaje się prowadzić jedynie do wzrostu obciążeń podatkowych i biurokratyzacji. Zarazem państwo to nie radzi sobie w tradycyjnej roli, jaką zawsze mu przypisywano: wymiarze sprawiedliwości, trosce o bezpieczeństwo publiczne czy polityce zagranicznej.

"Superpaństwo globalne"

To osłabienie dotyczy szczególnie dbałości o międzynarodową pozycję współczesnych państw. Tradycyjnie polityka zagraniczna uważana była za główną domenę państwa – broniąc swojej suwerenności przed naciskami zewnętrznymi państwo dbało o przetrwanie wspólnoty politycznych w niepewnych warunkach polityki międzynarodowej. Zająwszy się rozwiązywaniem nienależących do tradycyjnych kompetencji państwa problemów społecznych i gospodarczych, to samo państwo nie znajduje już czasu na troskę o sprawy międzynarodowe. Wyborcy – decydujący o zainteresowaniach państwa w systemach demokratycznych – całkowicie pochłonięci są kwestiami wewnętrznymi i zupełnie nie interesuje ich problematyka zagraniczna. Stąd też w państwach zachodnich – doświadczonych przez II wojnę światową – doszło do pojawienia się idei unicestwienia państwa narodowego i zastąpienia go „superpaństwem”, gdzie nie będzie istniała polityka międzynarodowa.

Idea ta narodziła się w kręgach lewicy, która tradycyjnie postrzegała politykę państwa jako wyraz interesów burżuazji. Lewica przez dziesięciolecia próbowała poddać politykę państwa pod jarzmo wymyślonych przez siebie kryteriów moralnych i etycznych, tak, aby decyzje polityczne zamienić w prawne, a samo prawo podporządkować swoim humanistycznym koncepcjom. Tym samym chodzi o unicestwienie polityki i zastąpienie jej zasadami laickiej moralności opartej na idei tolerancji i praw człowieka.

Idea ta – utopijna, gdyż zaprzeczająca oczywistemu posiadaniu przez państwo sprzecznych interesów – znalazła swój wymiar w ideologii ŕ pacyfizmu. Szybko okazało się, że zaklęcia o charakterze ideologicznym nie są zdolne wyeliminować sprzecznych interesów pomiędzy państwami. Ideolodzy i politycy lewicy wpadli tedy na pomysł likwidacji państwa jako takiego. Uzyskali tu wydatną pomoc części kół finansowych i przemysłowych – o ponadnarodowych interesach - zainteresowanych zniesieniem granic celnych i uniformizacja prawa, co niechybnie musi towarzyszyć zniesieniu samego państwa jako instytucji.

Ta nowa koncepcja znalazła swój wymiar praktyczny w tzw. globalizacji i – będącej częścią tego procesu - integracji europejskiej.

Istotą tego zjawiska jest likwidacja państwa narodowego – powstałego w renesansie – i zastąpienie go państwem uniwersalnym (europejskim), w jakiś sposób na wzór średniowiecznej Christianitas – choć ideologii praw człowieka nie sposób porównać z katolickim uniwersalizmem, co jednak myli wielu hierarchów Kościoła doszukujących się w integracji europejskiej powrotu do idei Europy chrześcijańskiej, podczas gdy ideologie stojące u podstaw integracji powstały w opozycji do chrześcijaństwa (liberalizm, socjalizm, demokratyzm).

Integracja europejska

W integracji europejskiej celem jest unicestwienie tradycyjnej instytucji państwa. Dzieje się to na cztery sposoby:

  • Dotychczasowe państwo narodowe przestaje być suwerenne na swoim terytorium, gdyż przestaje posiadać najwyższą władzę nad tym terytorium. W Unii Europejskiej prawo państw członkowskich stoi poniżej prawa unijnego i musi być z tym prawem zgodne. Tym samym parlamenty krajowe stoją poniżej rozporządzeń płynących z Komisji Europejskiej.
  • Obywatele państwa członkowskiego mogą odwołać się do sądownictwa europejskiego, którego orzeczenia stoją ponad wyrokami sądów krajowych.
  • Państwa członkowskie nie posiada prawa weta do uchwał podejmowanych w Unii zasadą większości głosów. Tym samym może zostać najpierw przegłosowane, a następnie zmuszone do realizacji polityki uznanej za słuszną przez większość, a której ono samo tak nie postrzega.
  • Państwo podważane jest od wewnątrz za pomocą współpracy regionów przygranicznych z pominięciem władz państwa (tzw. euroregiony).

Ogólnie można stwierdzić, że państwo będące członkiem Unii Europejskiej tym samym traci podstawowy atrybut państwa – suwerenność – stając się obligatoryjnym wykonawcą postanowień płynących z instytucji europejskich.

Suwerenność w "erze globalizacji"

Kampanii na rzecz integracji towarzyszy próba „rozmiękczenia” tradycyjnego atrybutu państwa – suwerenności. Dziennikarze i politycy zaczynają mówić o suwerenności podzielonej” lub „ograniczonej”, nie chcąc widzieć, że suwerenność państwa ma charakter absolutny: albo państwo jest suwerenne, albo nie jest. Ten pseudoprawny żargon pojawił się zresztą nawet u przeciwników integracji – także w Polsce – mówiących błędnie, że integracja „ograniczy” naszą suwerenność.

Kolejną błędną a rozpowszechnikoną tezą jest przekonanie, że suwerenność państwa dziś jest czymś innym niż w czasach „Bodina i Hobbesa”, gdyż wielość powiązań międzynarodowych sprawia, że żadne państwo nie jest już suwerenne w takim znaczeniu w jakim było kiedyś, gdy miało bardziej autarkiczny charakter. Związki polityczne i ekonomiczne państw powodują, że większość decyzji suwerennych państw jest konieczna i nie zależy od ich woli. Dotyczy to nie tylko państw małych i słabych, lecz także mocarstw. Rzekomo pojedyncze państwa nie mają przyszłości, lecz muszą – zgodnie z teorią S. Huntingtona – tworzyć większe bloki, co niweczy ich suwerenność w tradycyjnym pojęciu. Teza ta jest błędna i wynika z niezrozumienia pojęcia suwerenności: nie polega ona na nieuleganiu - zawsze i wszędzie – różnorakim naciskom, a jedynie na tym, że rozważywszy wszystkie pozytywy i negatywy, państwo podejmuje decyzję jakie posunięcie wykona. Państwo jest suwerenne o ile posiada prawną, instytucjonalną moc do powiedzenia tym naciskom „nie” – nawet jeśli czyni to niezwykle rzadko. W chwili gdy prawnie mocy takiej nie posiada, przestaje być. państwem suwerennym, stając się – posiadającym zewnętrzne atrybuty suwerenności – państwem zależnym lub częścią składową innego państwa.

Państwo będące członkiem Unii Europejskiej traci suwerenność, gdyż to nie ono podejmuje ostateczną decyzję w kluczowych kwestiach, lecz instytucje europejskie. Suwerenne państwo może – nie tracąc suwerenności – zgodzić się na podległość prawodawstwu unijnemu, sądom unijnym i możliwość, że zostanie przegłosowane – lecz pod warunkiem, że traktuje instytucje unijne jako Bodinowską czasową „delegację” swych suwerennych praw na instytucję ponadpaństwową i zastrzegając sobie prawo wyjścia z Unii Europejskiej gdy uzna to za stosowne. Jednak od czasu traktatu z Maastricht (1991) państwa członkowskie utraciły prawo wyjścia ze struktur unijnych, a więc trwale utraciły prawo podejmowania ostatecznej decyzji politycznej – czyli suwerenność – na rzecz Unii Europejskiej, która de facto stała się państwem. Stan ten formalnie ma zatwierdzić tzw. Konstytucja Europejska, która przyznaje Wspólnotom Europejskim osobowość prawną. Ewentualne wejście tej Konstytucji w życie oznacza formalną likwidację państw narodowych na korzyść nowopowstałego państwa europejskiego.

Autor
Adam Wielomski

Bibliografia

  • F. Meinecke: Die Idee der Staatsräson in der neueren Geschichte. München 1924
  • J. Freund: L’essence du politique. Paris 1986
  • Q. Skinner: The State. [w:] T. Ball, J. Farr, R.L. Hanson (red.)
  • Political Innovation and Conceptual Change. Cambridge 1989
  • C. Schmitt: Verfassungslehre. Berlin 1989
  • G. Ferrari: Histoire de la raison d'État. Paris 1992
  • J. Habermas: Obywatelstwo a tożsamość narodowa : rozważania nad przyszłością Europy. Warszawa 1993
  • J. Bartelson: A Genealogy of Sovereignty. Cambridge 1996
  • S. Huntington: Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego. Warszawa 2003
  • „Zarządzanie i Edukacja. Numer specjalny zwierający referaty wygłoszone na konferencji naukowej pt. Państwo wobec wyzwań współczesności”, 2/2004
Osobiste